czwartek, 8 listopada 2012

We Need Week - Zarry Stalik

Tydzień. Siedem dni. 168 godzin. 10080 minut. 604800 sekund. Tyle minęło od mojego ostatniego spotkania z chłopakami. Z nim. Tyle samo czasu minęło od kiedy ostatni raz wyszedłem z domu. Bałem się, że jeśli wyjdę  z domu spotkam Liam'a, Louis'a, Niall'a., albo jego. Obiekt moich problemów i zarazem najważniejsza na świecie dla mnie osoba. Pewnie martwi się o mnie, Tak jak reszta ze zespołu. Martwi się, ale tylko jak o przyjaciela. I to jest najgorsze. Jestem dla niego tylko przyjacielem. A tak bardzo chciałbym być kimś więcej. Pewnie wszyscy zastanawiają co się ze mną dzieje. Dlaczego tak nagle zamknąłem się w moim apartamencie i nie odzywam się do nikogo. Odpowiedź znam tylko ja. Jest nią Zayn. Tak ciężko jest mi go widywać z myślą, że nie jest mój. Dlatego uciekam. Przed nim, przed światem, przed wszystkim. Jestem za wielkim tchórzem, żeby wprost powiedzieć mu, że go kocham. Kolejną przeszkodą jest to, że Zayn ani nikt z zespołu nie wie o mojej inności. Oni są w stu procentach hetero. Kolejna rzecz, która potwierdza mnie w przekonaniu, że ten brązowooki chłopak mnie nie kocha. Chociaż gdzieś na dnie mojego serca jest malutka iskierka nadziei. Bo w końcu nie powiedział mi wprost, że jestem dla niego tylko i wyłącznie przyjacielem. Tęsknie. Z każdym dniem coraz bardziej.

She's a good girl, loves her mamma
Loves Jesus and America too, 
She's a good girl, crazy bout Elvis
Loves horses and her boyfriend too, yeh yeh... 
 *

Z głośników mojego telefonu rozbrzmiała znana mi już na pamięć melodia. Słyszałem ten dźwięk już kilkadziesiąt razy. Właściwie to słyszałem tą piosenkę na okrągło. Co chwile ktoś do mnie wydzwaniał. Nawet on. Kilka razy chciałem już nawet odebrać, gdy na wyświetlaczu pojawiło się jego zdjęcie i napis " Zayn " jednak się powstrzymywałem. Tym razem nie sprawdzałem nawet kto dzwoni. Jednak teraz ktoś nie odpuścił i nagrał się na sekretarkę. Pierwszy raz. Trochę zdziwiony postanowiłem odsłuchać wiadomość.

- Cześć Harry.  Uhm. Dlaczego nie odbierasz ? Martwimy się. Wszyscy. Ja, Niall, Liam i Zayn - na dźwięk jego imienia poczułem ukłucie w sercu. -  Tęsknimy za tobą cholernie. Czemu nie chcesz nam otworzyć ? Dobrze wiem, że jesteś w swoim mieszkaniu. Ale kompletnie nie rozumiem twojego zachowania. Zrobiliśmy coś źle ? Czemu tak nagle się od nas odwróciłeś ? Prosimy, wróć.

Jego głos wydawał się załamany. Poczułem się winny. Nie myślałem o tym co oni czują i tak po prostu ich zostawiłem. Egoista. Dupek. Taki właśnie byłem. Zdałem sobie z tego sprawę dopiero teraz. Chciałbym wrócić do tego co było tydzień temu. Nie musiałbym im się teraz tłumaczyć. Wcisnąłem opcje " oddzwoń " w telefonie i już po chwili słyszałem znajome pikanie.

- Boże Harry to naprawdę ty ?  usłyszałem zdziwiony głos przyjaciela
- Tak, to ja.
- Co się z tobą działo ? Czemu nie odbierałeś ? Dlaczego zamknąłeś się przed wszystkimi ? Albo poczekaj. Powiem chłopakom. Jesteś w domu ? Przyjedziemy do ciebie. - mówił tak szybko, że ledwie go zrozumiałem.
- Jestem. Możecie przyjeżdżać. Tym razem otworze - powiedziałem, gdy skończył.
- Okey - Lou wydał z siebie radosny okrzyk.

Odsunąłem telefon od ucha i przycisnąłem czerwoną słuchawkę. Położyłem głowę na miękkiej poduszce. Co  takiego im powiem ? Jak wyjaśnię, że ostatnio zniknąłem tak nagle. W końcu zdecydowałem się powiedzieć połowę prawdy. A o tej drugiej części nikt się nigdy nie dowie. Postanowiłem doprowadzić się do porządku. Przecież nie mogę pokazać się w takim stanie. Ubrałem czyste dresy i jakąś porządniejszą koszulkę. Włosy ułożyłem tak jak mam zazwyczaj. Już nie stały mi na wszystkie strony. W końcu nadszedł ten moment, którego tak cholernie się bałem. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Doskonale wiedziałem kto to. Wrzuciłem stare rzeczy pod łóżko. W końcu jakoś tu musi wyglądać. Nie wiem czy czasem któremuś z chłopaków nie odwali i nie wepcha się do mojej sypialni. Jak najwolniej udałem się do drzwi, Trzęsącą ręką otworzyłem drzwi. Nie zdążyłem nawet zobaczyć kto to, bo poczułem, że ktoś mnie przytula. Po bluzce w paski domyśliłem się, że to Louis. Odwzajemniłem uścisk. Gdy po kilku minutach chłopak nie chciał mnie puścić sam wyrwałem się z jego silnego uścisku.

- Lou spokojnie. Jestem tutaj i żyje. - próbowałem go uspokoić - Wejdźcie.
Nie było go.  Liam i Niall porządnie mnie wyściskali, a następnie poszliśmy do salonu.
- A Zayn'a nie ma ? - zapytałem
- Zaraz przyjedzie. Mówił, że musi coś z Perrie załatwić i wtedy przyjedzie. - wyjaśnił Niall.
Dziewczyna najważniejsza. Ten idiota nawet nie wiedział jak mnie tymi małymi czynami rani. No, ale kocham go.
- No, a teraz mów co się z tobą działo. - powiedział zniecierpliwiony Liam
- Bałem się, że się ode mnie odsuniecie - wyszeptałem i pospiesznie spuściłem głowe.
- Niby dlaczego mielibyśmy to zrobić ? Co znowu odwaliłeś Hazz ? - spytał radosny Lou/
- Bo... Ja jestem inny.
- Co masz na myśli mówiąc inny ?
- Jestem gejem - wydukałem cały czas patrząc w podłogę.
Przez długą chwile nikt nic nie mówił. A ja bałem podnieść głowę i spojrzeć na nich. Co jeśli nie będą chcieli mnie znać ? W końcu zebrałem się na odwagę i podniosłem głowe. Spojrzałem niepewnie na przyjaciół. Twarze Louis'a i Niall'a wyrażały zdziwienie, a Liam'a zrozumienie. No tak. Payne zawsze starał się wszystkich zrozumieć.
- Jesteś tego pewien ? - zapytał po chwili Daddy.
- Jeszcze niedawno nie byłem, ale teraz tak.
- I to dlatego tak nagle zniknąłeś ? - dociekał Nialler.
Pokiwałem głową.
- Nam możesz zaufać. Zawsze cię zrozumiemy. I nie mówie tego tylko za siebie, ale za wszystkich chłopaków - Louis wymienił z nimi porozumiewawcze spojrzenia - Jestem pewien, że Zayn też by się od ciebie nie odwrócił. Chociaż go tu nie ma i nie zna sytuacji to jestem pewien, że postąpił by tak jak my.  Jesteśmy przyjaciółmi.
Tym co powiedział podniósł mnie trochę na duchu. Jednak nadal bałem się reakcji Zayn'a. To na nim mi najbardziej zależało. Uśmiechnąłem się lekko.
- Dziękuje - przytuliłem ich mocno.
Gdy tak wszyscy przytulaliśmy się do siebie usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi. Malik zawsze wchodził tu jak do siebie. Wiele razy zastał mnie w nietypowych sytuacjach. Nie wnikajmy jakich...
- Przytulas bezemnie ? Weźcie, bo się obrażę. - powiedział szczęśliwy Mulat.
Tak dobrze było go znowu zobaczyć. Włosy jak zwykle idealnie ułożone, ciemna cera doskonale komponowała się z czerwono-szarą koszulą w kratke. Do górnej części ubioru wspaniale dopasowane były beżowe spodnie. Do tego zwykłe Nike'i. Wyglądał tak prosto i idealnie. Cholernie przystojnie. Zazdroszczę Edwards, że ma takiego chłopaka. Zrobiliśmy miejsce dla niego. Już po chwili poczułem jego dotyk na mojej skórze. Przez ciało przeszły mnie dreszcze, a serce gwałtownie przyspieszyło. Kiedy w końcu się oderwaliśmy, Zayn rzucił się na kanapę widocznie zadowolony.
Reszta chłopaków usadowiła się obok niego, a ja na fotelu. Chciałbym być teraz obok Lou i siedzieć obok chłopaka w którym się zakochałem.
- A ty co taki wesoły ? - zapytał Malik'a, Nialler.
- Zakończyłem pewien rozdział w moim życiu i zaczynam kolejny.
Zaciekawiła mnie jego wypowiedź. Co miał na myśli ? Odchodzi z zespołu ? Horan spojrzał na niego pytająco.
- Zerwałem z Perrie.
Krótkie zdanie, a potrafi wywołać tyle szczęścia we mnie. Starałem się nie uśmiechnąć co było wręcz nie wykonalne. Kąciki moich ust lekko uniosły się do góry. Zerwał z nią, jest wolny i teraz... Nie. Robię sobie złudne nadzieje.
- A tobie co było przez ten tydzień Hazz ? Martwiłem się.
Nie wiedziałem jak zacząć. Bałem się jeszcze bardziej niż kiedy mówiłem to reszcie. Zauważyłem, że Louis szepcze mu coś do ucha. W jego oczach pojawiły się iskierki radości.  Czy mi się wydaje czy on się z tego  cieszył ?
- Harry idioto ! Jak mogłeś pomyśleć, że cię zostawimy ? - podszedł do mnie i z całej siły przytulił.
Nie chciałem kończyć tej chwili. Tak wspaniale czułem się w jego ramionach. Jednak po chwili Malik sam się odemnie odsunął.
- To co ? Idziemy uczcić powrót Harry'ego w klubie ? - radośnie zapytał Niall
- Oczywiście ! Mam ochotę się upić. - stwierdził Lou, który też był w bardzo dobrym humorze.
- Ja też. - powiedział Payne
Po nim bym się tego najmniej spodziewał. Ja nie mam dzisiaj ochoty na zabawę. Wiele w tym dniu się zdarzyło i marze o tym, żeby znaleźć się w łóżku przed telewizorem. Przyzwyczaiłem się do lenistwa przez ten tydzień.
- Sorry chłopaki, ale ja odpadam. Jestem za bardzo zmęczony. Posiedzę trochę przed telewizorem i najprawdopodobniej pójdę spać. Wieczór już się zbliża. - powiedziałem.
- A ja dotrzymam Harry'emu towarzystwa. - odezwał się Zayn patrząc w telefon.
Moje serce zaczęło bić jeszcze szybciej. O ile to wogóle możliwe. Wieczór z nim sam na sam ? Marzenie.
- A mówią, że to wasza dwójka z nas najbardziej imprezuje. - pokręcił głową Tomlinson.
- To wszystko przez tą noc Zarry'ego w Australii. - skwitował Daddy.
Oczywiście w pierwszej chwili wyobraziłem sobie gorącą noc w łóżku, jednak potem pomyślałem trzeźwo i stwierdziłem, że chodzi o wypad do klubu.
- Dobra chłopcy. Wypadałoby się zbierać. W końcu trzeba się jeszcze przebrać. - powiedział Nialler.
- A od kiedy ty się przejmujesz wyglądem? - zaśmiałem się.
- Spieprzaj. - odpowiedział mi.
Odprowadziłem chłopaków do drzwi  i tam pożegnałem się z  nimi. Gdy wróciłem do salonu Zayn leżał rozwalony na łóżku i majstrował coś po pilocie.
- Co ty odwalasz? - zapytałem zdziwiony.
- Czekałem, aż chłopacy wyjdą. - wstał
- Po co? Masz już ich dość?
- Nie. Ale gdyby tu byli nie mógłbym zrobić tego.
Podszedł do mnie szybkim krokiem i wpił się w moje usta. Nie potrafię opisać tego co wtedy czułem. Na początku zdziwienie, potem radość i wielkie motyle w moim brzuchu. Tak długo czekałem na tą chwile. Oddałem pocałunek i wplotłem rękę w jego włosy. Nie chciałem, żeby to się kończyło. Bałem się, że to się już więcej nie powtórzy więc kiedy Mulat oderwał się odemnie byłem zawiedziony.
- Ale jak... - nie mogłem wypowiedzieć żadnego słowa.
- Nawet nie wiesz jak się ucieszyłem gdy Louis powiedział mi, że jesteś gejem. Gdyby nie to w życiu nie bym się nie odważył się pocałować.
- Ale dlaczego to zrobiłeś? - naprawde zrobiłem sobie nadzieje, że może coś do mnie czuje.
- Bo... - zawachał się na chwile, a moje serce stanęło - Bo cię kocham. Nawet nie wiesz jak mi cie przez ten tydzień brakowało.
Wtedy byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Moje uczucia do Malika zostały odwzajemnione. Chciałem skakać z radości.
- Ja też cię kocham, Zayn. Nawet nie wiesz jak bardzo.
Ponownie go pocałowałem. Tym razem krócej. Następnie wtuliłem się w niego. To był wspaniały wieczór. Jeden z bardzo, bardzo wielu.

_________________________________________________________________________________

Oto wcześniej wspomniany One-Shot o Zarry'm. Wiem, że nie należy do najlepszych. To mój pierwszy, ale naprawdę się starałam pisząc go. Zależy mi tym bardziej na waszej opini. Przepraszam z góry za błędy.
* Fragment piosenki John'a Mayer'a - Free Fallin


4 komentarze:

  1. mi się baaaardzo podoba:))) świetnie!
    powinnaś zacząć pisać:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę to twój pierwszy one shot? Nigdy bym nie pomyślała. Jest świetny. Przeczytałam go sobie przed chwilą drugi raz, bo wcześniej nie miałam jak zostawić komentarza. I powiem ci, że do niczego nie można się doczepić. Czyta się świetnie, jest ciekawy i dobrze się kończy, a przecież ja jestem nieuleczalną romantyczką ;) Jednym słowem ma wszystko, co potrzeba. Proszę więcej takich :D Oczywiście czekam na kolejny rozdział, bo już nie mogę się doczekać, co też chłopcy mają do przekazania, ale takie przerywniki jak najbardziej mnie zadowalają ;) Dobrze piszesz i widać, że lubisz to robić... Ja lubię czytać, wiec idealnie trafiłam :D
    Pozdrawiam i życzę kolejnych ciekawych pomysłów

    @KateStylees
    http://1d-my-little-mystery-girl.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń