wtorek, 24 lipca 2012
Chapter Twenty One
Szczęśliwa weszłam do domu. Zdjęłam buty i weszłam do kuchni. Zastałam tam Mariusza. Rodzice jak zwyklew pracy...
- Co na obiad ? - spytałam.
- To co sobię zrobisz to zjesz. - odpowiedział.
- Ależ ty miły. Dobra zrobie lekcje i pójdę zjeść na miasto.
- Normalnie to byś krzyczała, że mam ci coś zrobić. Co się dzieje, że jesteś taka spokojna ?
- Miłość - zaśmiałam się - Mam chłopaka.
- Kogo sobię tak szybko znalazłaś ? Założe się, że nie wytrzymasz z nim tygodnia.
- Nie wytrzymam z nim tygodnia. Spędzę z nim całe życie. - rozmażyłam się
- Kto jest tym pechowcem ?
- Nie pechowcem tylko szczęśliwcem. Harry.
- Wróciliście do siebie ?
- Tak. Ja kocham go. On kocha mnie. Chyba.
- Idź rób te lekcje siostro. Ja idę do Asi. Klucz zostaw w szafce naprzeciwko drzwi.
- Narka. - powiedziałam i w podskokach pobiegłam do pokoju.
Mój brat się zaśmiał i wyszedł z domu. Wyjełam podręczniki. Zaczęłam od matmy. Boże jak ja jej nie lubię. Po co mi te wszystkie równania... Potem wziełam się za chemie, biologie, historie i j.angielski. Kiedy skończyłam wszystkie lekcje było już po dwudziestej. Gdy ubierałam buty, żeby iść coś zjeść do domu wszedł tata.
- Cześć. Wybierasz się gdzieś ? - zapytał.
- Na obiad.
- Nie za późno na obiad ?
- No może trochę. Zasiedziałam się nad książkami.
- Jasne. Nad książkami...
- Ej ja serio robiłam lekcje !
- Dobra, dobra. Idź już.
Puściłam tacie buziaka w powietrzu. Nadal miałam dobry humor. Nawet nauka mi go nie popsuła. Wyszłam z mieszkania i skierowałam się do najbliższego KFC. Zjadłam tam małego hamburgera, bo nie byłam głodna. W sumie to się sobie dziwie, bo cały dzień nic nie jadłam. Podczas jedzenia dostałam sms. Był od Harry'ego.
" Tęsknie :* Wpadniesz do nas na noc ? "
Odpisałam mu:
" Widzieliśmy się kilka godzin temu, ale też tęsknie. Nie wiem czy mi rodzice pozwolą. A ktoś jeszcze będzie? "
" Dominic, Carly, Julie no i my. Oprócz Liama, bo go nie ma "
" Jak wrócę do domu to ci dam znać : ) "
" Ok. A gdzie jesteś ? "
" W KFC. Obiad jem"
" Nie wnikam w szczegóły"
" I dobrze. Napisze potem :* "
Dokończyłam hamurgera i wyszłam z KFC. Poszłam do domu. Kilka minut później byłam na miejscu. Weszłam do mieszkania, zdjęłam buty i poszłam do kuchni. Nikogo tam nie było. Poszłam do sypialni rodziców. Tata leżał na łóżku i czytał gazetę. Mama układała rzeczy w szafie.
- Cześć. - przywitałam się
- Już wróciłaś ? Szybko. - tata przerwał czytanie gazety.
- No. Mam pytanie. Mogłabym iść dzisiaj na noc do znajomych ? - spytałam
- Nie ma mowy. - mama przestała układać ciuchy i spojrzała się na mnie.
- Mamo ! Mam weekend !
- Właśnie ! Ma weekend. - tata stawił się za mną.
Uśmiechnełam się do taty, a na mamę spojrzałam błagalnym wzrokiem.
- No dobrze. Ale tylko jedna noc.
- A mogę zostać jutro do wieczora ?
- Możesz - powiedział tata zanim moja mama zdążyła się odezwać.
Pocałowałam każdego z nich w policzek. Pobiegłam do swojego pokoju. Spakowałam do mojej ulubionej torby z myszką miki ciuchy na jutro, paczke żelek na wszelki wypadek, piżame, szczoteczkę do zębów itp.
Gdy byłam już spakowana napisałam sms do Harry'ego.
" Rodzice pozwolili. Spakowałam to co potrzebne i już idę "
Ubrałam buty i już chciałam wychodzić, kiedy dostałam odpowiedź.
" Czekaj przed domem. Nie będziesz sama chodzić. Ciemno już "
Pomyślałam, że to dobry pomysł. Usiadłam na ławce i czekałam na chłopaka. Po kilku minutach podjechał czarny samochód. Otworzyłam drzwi od strony pasażera i wsiadłam. W środku siedział Hazza. - Cześć. - powiedziałam i zapięłam pas. - Możemy jechać.
- Nie. - pocałował mnie - Teraz możemy.
Jechaliśmy przez 15 minut. Harry opowiadał przez drogę, że wszyscy się ucieszyli na wieść, że wróciliśmy to siebie. Gdy dojechaliśmy na miejsce wysiadłam z samochodu. Poczekałam na mojego chłopaka i poszliśmy na górę. W salonie zamiast kanapy były rozłożone karimaty, śpiwory i poduszki. Domyśliłam się, że będzie noc filmowa. Zdziwiło mnie, że w salonie nikogo nie było. Zdjęliśmy buty i poszliśmy do kuchni. Zastaliśmy tam oczywiście Niall'a. Była z nim Domi. Przygotowywali jakieś przekąski co chwile się przy tym całując. Zakaszlałam i wtedy nas zauważyli. Dziewczyna podbiegła, żeby mnie przytulić. Niestety po drodze zwaliła miskę z chipsami. Niall zajął się sprzątaniem, ale połowę przy tym zjadł. Harry poszedł do siebie. Razem z Dom usiadłyśmy na poduszkach w salonie i zaczęłyśmy plotkować.
_________________________________________________________________
W końcu się doczekaliście ^^ Przepraszam, że tak długo nie dodawałam. Jak już pisałam byłam u kuzynki na tydzień, a tam nie było czasu, żeby pisać xD Macie za to troche dłuższy niż zwykle. Kolejny powinien pojawić się za tydzień :D Chociaż nic nie obiecuje. Może znowu gdzieś pojadę : ) Komentuujcie <3
sobota, 21 lipca 2012
Kolejny Rozdział
Kolejna część opowiadania powinna pojawić się w przyszłym tygodniu : ) Byłam u kuzynki i tam nie miałam czasu, żeby pisać ^^
czwartek, 12 lipca 2012
Chapter Twenty
Harry stał w miejscu i się nie ruszał. Dom wstała i wyszła do kuchni zabierając po drode Nialla, który właśnie wszedł do pokoju.
- To prawda ? - zapytał po chwili milczenia.
- Ja wiem, że to głupię, ale wciąż cię kocham. I nie potrafię się odkochać
- Mam ten sam problem.
- Czy ty... Czy ty właśnie powiedziałeś że nadal mnie kochasz ?
Chłopak pokiwał głową. Podszedł do mnie, ujął moją twarz w dłonie i pocałował namiętnie. W końcu po tak długim czasie znowu mogłam poczuć smak jego ust. Tęskniłam za tym. Gdy po jakimś czasie się od siebię odkleiliśmy przytuliłam go.
- Nawet nie wiesz jak za tym tęskniłem - powiedział
- Ja też. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że wszystko się ułożyło. Znów jesteśmy razem.
- Ale mam do ciebie prośbe.
Spojrzałam na niego pytająco.
- Musimy się ukrywać. Media jeszcze nie wiedzą, że zerwałem z Carly. Jakby się dowiedzieli, że wróciliśmy do siebie wybuchłaby afera.
Nie spodobała mi się opcja ukrywania. Ale jeśli nasz związek miałby zagrozić karierze Harry'ego to może tak będzie lepiej.
- Skoro trzeba to trzeba - powiedziałam
- Obiecuje, że jak minie trochę czasu to pokażemy się światu.
- Są też dobre strony tego dla mnie. Przynajmniej unikne hejtów.
Chłopak się uśmiechnął i ponownie mnie pocałował. Tym razem delikatniej. Tym razem przerwał nam Nialler.
- Nie przeszkadzamy wam i wychodzimy - powiedział i wyszli.
Harry usiadł na kanapie, a ja położyłam się tak, że głowę miałam na jego kolanach.
- Widziałaś nasze zdjęcia z wczoraj ? - spytał bawiąc się moimi wlosami.
- Nie. A co są jakieś ciekawe ?
- Zdjęcia to nie, ale artykuły, które do nich wymyślają są tak żałosne, że aż śmieszne.
Zaśmiałam się.
- Opowiedz jaki cię najbardziej rozśmieszył.
- Wielki nagłówek na jakiejś stronie plotkarskiej " Harry Styles jedzie na dwa fronty! Czy Carly i Milenie nie przeszkadza to, że bawi się nimi obiema ? ". I były jeszcze zdjęcia moje i Carly jak się całujemy sprzed kilku dni oraz nasze z wczoraj.
- Masz racje. Takie żałosne, że aż śmieszne. Czemu sobie wymyślili, że jesteśmy parą ?
- No bo to prawda.
- Ale wczoraj nie byliśmy.
- No fakt.
Podniosłam głowę i usiadłam Harry'emu na kolana. Zaczęłam bawić się jego włosami.
- Lubisz je co ? - zapytał.
- Taak. Uwielbiam. Stęskniłam się za nimi.
- Bardziej niż za mną ?
- Nie. Za tobą bardziej - pocałowałam go.
Drzwi się otworzyły i ktoś wszedł do mieszkania. Przerwałam nasz pocałunek, ale nie ruszyłam się z miejsca. Do salonu weszli Lou i Carly. Na widok ich min wybuchłam śmiechem.
Po jakimś czasie Harry'emu udało się mnie uspokoić. Louis i blondynka usiedli na drugiej kanapie.
- Ze wy... spowrotem ? - wydukał chłopak.
Sam jego sposób mówienia sprawiał, że chciało mi się śmiać. Na szczęście się powstrzymałam i nie zrobiłam z siebie kompletnej idiotki.
- Jeśli chodzi ci o to co myśle to tak. - powiedział Harry
- Fajnie ! - ucieszył się Louis
No tak teraz już nie musi być zazdrosny.
- Dobra my idziemy do mnie do pokoju - powiadomił nas Lou
Oni poszli, a ja mocniej wtuliłam się w mojego chłopaka.
- Niedługo muszę iść.
- Już ?
- No muszę odrobić lekcje. Żeby weekend mieć wolny i móc spędzić go z tobą.
Wstałam.
- Będę tęsknić - Harry też wstał.
Ubrałam buty. Ostatni raz przytuliłam chłopaka i wyszłam.
__________________________________________________________________
Macie upragniony słodki rozdział ^^ Zadowoleni, że w końcu są razem ? Kiedy będzie następny to nie mam pojęcia. Powinien być za tydzień o ile będzie 7 komentarzy ^^
czwartek, 5 lipca 2012
Chapter Nineteen
- Wstawaj - usłyszałam głos mojej mamy
Nawet wyspać się w spokoju nie można. Przewróciłam się na drugi bok i zignorowałam prośby rodzicielki
- Wstawaj ! Ja muszę być za chwile w pracy, a ty na ósmą w szkole.
- A która jest ? - spytałam cicho
- 7:10
- Eh... Już wstaje. Możesz iść.
Mama wyszła z pokoju, a ja postanowiłam sobie urządzić jeszcze krótką drzemkę. Niestety nie udało mi się, bo zadzwonił telefon. Wyszukałam go ręką na szafce i odebrałam.
- Do cholery jasnej dacie mi spać ? - wydarłam się do telefonu.
- Nie, bo idziesz dzisiaj do szkoły. I nie możesz się spóźnić już trzeci raz w tym tygodniu. A przypominam ci, że jest dopiero środa.
- Ugh no dobra. Już wstaje. - rozłączyłam się
To była Eva. Niechętnie wyszłam z łóżka i skierowałam się do łazienki. Tam umyłam się i ubrałam granatową bluzkę z flagą USA w kształcie serca, czerwone rurki, trampki w flagę UK, a na uszy założyłam kolczyki w kształcie róż. Włosy tylko rozczesałam. Wróciłam do swojego pokoju i zapakowałam do mojego plecaka potrzebne książki. Spojrzałam na telefon i zobaczyłam, że jest już 7:45. Szybko wyskoczyłam z pokoju. W kuchni już nikogo nie było. Nasypałam sobie płatków do miski i zalałam je zimnym mlekiem. Napisałam jeszcze karteczkę " Po szkole idę do znajomych - M ". Jak najszybciej zjadłam posiłek i wyszłam z domu. Oczywiście drzwi zakluczyłam. Do szkoły miałam tylko pięc minut drogi. Przed budynkiem czekała na mnie Eva.
- Masz szczęście. Za minute dzwonek. - powiedziała - Od dzisiaj będę cię tak codziennie budzić.
Nie odpowiedziałam tylko weszłam do szkoły.
Lekcje jak zwykle dłużyły się. Na wszystkich ciągle gadałam z Evą. No prawie na wszystkich, bo na historii pani się tak wkurzyła, że nas z klasy wywaliła. No, a potem moja przyjaciółka bała się, że od kolejnych nauczycieli też nam się dostanie. Po siedmiu godzinach męczącej nauki zostaliśmy w końcu wypuszczeni ze szkoły.
- Gdzie się teraz wybierasz ? - zapytałam Eve
- Do domu. Mam szlaban i muszę posprzątać pokój. - odpowiedziała - A ty ?
- Idę do znajomych. To pa - pożegnałam się z dziewczyną.
Skierowałam się w kierunku domu chłopaków. Po jakiś 30 minutach byłam na miejscu. Ochroniarz mnie znał więc bez problemu wpuścił na górę. Zapukałam, a drzwi otworzył mi Niall. Chyba był zawiedziony, że przyszłam.
- Co już mnie nie lubisz ? - spytałam widząc jego smutną minę
- Lubię, lubię. Myślałem, że to Dominica. Miała wpaść dzisiaj.
- To ty lepiej nie myśl - zaśmiałam się i weszłam.
Ja skierowałam się do salonu, a blondyn do kuchni. Na kanapie siedział Harry.
- Cześć. - usiadłam koło niego.
- O cześć. - odpowiedział
- Gdzie reszta ? - zapytałam
- Zayn pojechał po Julie do szkoły, a potem jadą na randkę. Liam pojechał dzisiaj rano na kilka dni do rodziny. Lou poszedł gdzieś z Carly. - przy wypowiedzeniu ostatniego zdania jakby trochę się wkurzył.
Chyba nadal ją kocha. Do drzwi zadzwonił dzwonek.
- To pewnie Dom. Niall mówił, że ma przyjść.
- Od rana nie gada o niczym innym - zaśmiał się chłopak.
Po chwili do salonu weszli Dom i Niall. Dziewczyna była chyba zdziwiona moim widokiem. No w sumie ostatnio nie bywałam tu często.
- Cześć - podeszłam i przytuliłam przyjaciółkę.
- Hej. - powiedziała patrząc to na mnie to na Harry'ego.
Zrozumiałam o co jej chodzi i zaczęłam się śmiać.
- Nie - zaprzeczyłam choć w głębi duszy chciałam, żeby to była prawda.
Tak chciałam chodzić z Harry'm, ale mu tego nie powiem.
- To wy sobię pogadajcie, a ja idę do Niall'a
Gadałyśmy trochę o tym co się u nas dzieje itp., aż w końcu rozmowa przeszła na temat Harry'ego.
- Wiesz może gdzie Hazza spędził wczorajsze popołudnie ? - zapytała dziewczyna
- Mhm. Był ze mną. Byliśmy na lodach w parku.
- Z tobą ? Nie spodziewałam się. - powiedziała - A tak wgl to kochasz go jeszcze ?
- Tak. - odpowiedziałam.
I wtedy zobaczyłam, że ktoś stoi za mną...
____________________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki, ale tylko tyle miałam napisane przed rozwaleniem się mojego kompa. Nie wiem kiedy następny, bo jak już wspominałam mam popsutego kompa. Teraz jestem w bibliotece. Chyba się domyślacie kto to będzie nie ?
Strój Mileny:

Nawet wyspać się w spokoju nie można. Przewróciłam się na drugi bok i zignorowałam prośby rodzicielki
- Wstawaj ! Ja muszę być za chwile w pracy, a ty na ósmą w szkole.
- A która jest ? - spytałam cicho
- 7:10
- Eh... Już wstaje. Możesz iść.
Mama wyszła z pokoju, a ja postanowiłam sobie urządzić jeszcze krótką drzemkę. Niestety nie udało mi się, bo zadzwonił telefon. Wyszukałam go ręką na szafce i odebrałam.
- Do cholery jasnej dacie mi spać ? - wydarłam się do telefonu.
- Nie, bo idziesz dzisiaj do szkoły. I nie możesz się spóźnić już trzeci raz w tym tygodniu. A przypominam ci, że jest dopiero środa.
- Ugh no dobra. Już wstaje. - rozłączyłam się
To była Eva. Niechętnie wyszłam z łóżka i skierowałam się do łazienki. Tam umyłam się i ubrałam granatową bluzkę z flagą USA w kształcie serca, czerwone rurki, trampki w flagę UK, a na uszy założyłam kolczyki w kształcie róż. Włosy tylko rozczesałam. Wróciłam do swojego pokoju i zapakowałam do mojego plecaka potrzebne książki. Spojrzałam na telefon i zobaczyłam, że jest już 7:45. Szybko wyskoczyłam z pokoju. W kuchni już nikogo nie było. Nasypałam sobie płatków do miski i zalałam je zimnym mlekiem. Napisałam jeszcze karteczkę " Po szkole idę do znajomych - M ". Jak najszybciej zjadłam posiłek i wyszłam z domu. Oczywiście drzwi zakluczyłam. Do szkoły miałam tylko pięc minut drogi. Przed budynkiem czekała na mnie Eva.
- Masz szczęście. Za minute dzwonek. - powiedziała - Od dzisiaj będę cię tak codziennie budzić.
Nie odpowiedziałam tylko weszłam do szkoły.
Lekcje jak zwykle dłużyły się. Na wszystkich ciągle gadałam z Evą. No prawie na wszystkich, bo na historii pani się tak wkurzyła, że nas z klasy wywaliła. No, a potem moja przyjaciółka bała się, że od kolejnych nauczycieli też nam się dostanie. Po siedmiu godzinach męczącej nauki zostaliśmy w końcu wypuszczeni ze szkoły.
- Gdzie się teraz wybierasz ? - zapytałam Eve
- Do domu. Mam szlaban i muszę posprzątać pokój. - odpowiedziała - A ty ?
- Idę do znajomych. To pa - pożegnałam się z dziewczyną.
Skierowałam się w kierunku domu chłopaków. Po jakiś 30 minutach byłam na miejscu. Ochroniarz mnie znał więc bez problemu wpuścił na górę. Zapukałam, a drzwi otworzył mi Niall. Chyba był zawiedziony, że przyszłam.
- Co już mnie nie lubisz ? - spytałam widząc jego smutną minę
- Lubię, lubię. Myślałem, że to Dominica. Miała wpaść dzisiaj.
- To ty lepiej nie myśl - zaśmiałam się i weszłam.
Ja skierowałam się do salonu, a blondyn do kuchni. Na kanapie siedział Harry.
- Cześć. - usiadłam koło niego.
- O cześć. - odpowiedział
- Gdzie reszta ? - zapytałam
- Zayn pojechał po Julie do szkoły, a potem jadą na randkę. Liam pojechał dzisiaj rano na kilka dni do rodziny. Lou poszedł gdzieś z Carly. - przy wypowiedzeniu ostatniego zdania jakby trochę się wkurzył.
Chyba nadal ją kocha. Do drzwi zadzwonił dzwonek.
- To pewnie Dom. Niall mówił, że ma przyjść.
- Od rana nie gada o niczym innym - zaśmiał się chłopak.
Po chwili do salonu weszli Dom i Niall. Dziewczyna była chyba zdziwiona moim widokiem. No w sumie ostatnio nie bywałam tu często.
- Cześć - podeszłam i przytuliłam przyjaciółkę.
- Hej. - powiedziała patrząc to na mnie to na Harry'ego.
Zrozumiałam o co jej chodzi i zaczęłam się śmiać.
- Nie - zaprzeczyłam choć w głębi duszy chciałam, żeby to była prawda.
Tak chciałam chodzić z Harry'm, ale mu tego nie powiem.
- To wy sobię pogadajcie, a ja idę do Niall'a
Gadałyśmy trochę o tym co się u nas dzieje itp., aż w końcu rozmowa przeszła na temat Harry'ego.
- Wiesz może gdzie Hazza spędził wczorajsze popołudnie ? - zapytała dziewczyna
- Mhm. Był ze mną. Byliśmy na lodach w parku.
- Z tobą ? Nie spodziewałam się. - powiedziała - A tak wgl to kochasz go jeszcze ?
- Tak. - odpowiedziałam.
I wtedy zobaczyłam, że ktoś stoi za mną...
____________________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki, ale tylko tyle miałam napisane przed rozwaleniem się mojego kompa. Nie wiem kiedy następny, bo jak już wspominałam mam popsutego kompa. Teraz jestem w bibliotece. Chyba się domyślacie kto to będzie nie ?
Strój Mileny:

niedziela, 1 lipca 2012
Chapter Eighteen
* Perspektywa Mileny *
Po jakiś dwudziestu minutach byliśmy w lodziarni. Zamówiliśmy lody włoskie. Ja o smaku czekoladowym, a Harry truskawkowym.
- Zostajemy tu czy idziemy się przejść ? - spytałam.
- Idziemy. - uśmiechnęłam się.
Cieszyłam się, że Harry'emu poprawił się humor. I to była moja zasługa. Chodziliśmy po mieście i się śmialiśmy. Było tak jak dawniej. W niektórych momentach miałam ochotę go przytulić czy pocałować. Jednak powstrzymywałam się, bo byłam pewna, że on już mnie nie kocha. Zrobiłabym z siebie idiotkę. Poza tym on rozstał się dzisiaj z dziewczyną. Gdy zrobiło się ciemno postanowiłam iść już do domu. W końcu jutro szkoła.
- Ja już muszę iść. Jutro do szkoły - zrobiłam smutną minę
- A no tak dzieciaczku. Ty jeszcze do szkoły chodzisz. - zaśmiał się chłopak.
- Ty też byś chodził gdybyś nie był w zespole i nie miał takiego talentu.
- Zapomniałaś dodać, że gdybym nie był taki przystojny i nie zakochałyby się we mnie miliony nastolatek.
- No i zapomniałam jeszcze, że jesteś skromny. Pa.
- Zobaczymy się jutro ? - zapytał i mnie przytulił.
- Wpadnę do was. - powiedziałam - Możesz mnie puścić ? Muszę wracać.
- To do jutra - i odszedł.
Poszłam w stronę swojego mieszkania. Po drodze wspominałam chwile spędzone z Harry'm, gdy byliśmy razem. To był najszczęśliwszy okres w moim życiu. Cały czas ukrywałam, że nadal go kocham. W końcu jak się kocha to chce się, aby druga osoba była szczęśliwa. A Harry był szczęśliwy z Carly. Nie spodziewałam się, że ona tak go zrani. Ale w pewien sposób to, że go zdradziła podziałało na moją korzyść. Gdyby nie to nie odbylibyśmy dzisiejszej szczerej rozmowy. Gdyby nie to nie spędzilibyśmy tak wspaniałego popołudnia razem. Nawet nie zauważyłam kiedy znalazłam się pod moim mieszkaniem. Weszłam do środka. W kuchni zastałam mamę, tate, Mariusza i Joasie.
- Hej - przywitałam się i usiadłam do stołu.
- Gdzie byłaś ? - zapytała mama
- Z przyjacielem chodziłam po mieście.
- Z Harry'm ? - spytała Joasia.
- Tym Harry'm przez, którego płakałaś jak wróciłaś do Polski ? - tata
- Tak z nim. To niestety tylko mój przyjaciel.
- Dobra, dobra ja wiem swoje - zaśmiała się Asia.
- Co jest na kolacje ? - zmieniłam temat.
- Na patelni jest jajecznica - odezwał się Maniek
Nałożyłam sobie trochę na talerzyk i usiadłam do stołu. Po zjedzeniu włożyłam talerzyk do zlewu.
- Idę do siebie.
- Poczekaj, idę z tobą - powiedziała Joasia
Poszliśmy do mnie.
- No to opowiadaj.
- Ale co ? - spytałam.
- No jak ci się żyje w Londynie ? Jak tam z twoim chłopakiem ?
- Nie mam chłopaka ! Harry to tylko przyjaciel. Dzisiaj zerwał z dziewczyną.
- Skąd wiesz, że mówię o nim ?
- Ughh. Dobra kocham go, ale on na pewno już nic do mnie nie czuje.
- Wmawiaj sobie. Dobra je idę do Mariusza. Musi mnie odwieść do mojego domu. Pa - pocałowała mnie w policzek.
- Pa.
Poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w piżamę. Następnie poszłam spać. Bo w końcu jutro do szkoły.
* Perspektywa Zayn'a*
Lou opowiedział nam o tym co się stało. Martwiliśmy się o Harry'ego, bo odkąd wyszedł nie dawał znaku życia. Telefonu też nie odbierał. Siedzieliśmy wszyscy w salonie. Niall, Liam, Lou i Carly na kanapie, a ja z wtuloną we mnie Julie na fotelu. Dominica musiała już iść. Usłyszeliśmy otwieranie drzwi. Po chwili do salonu wszedł uśmiechnięty Harry.
- Cześć wszystkim - powiedział wesoły.
- A tobie co ? - spytał Niall.
- A co ma być ?
- Czemu jesteś taki wesoły ? - zapytałem
- Spędziłem miłe popołudnie. Idę spać. Zmęczony jestem. - powiedział i wyszedł z pokoju.
- Spodziewałem się, że wróci upity czy coś - Lou.
- A mi się wydaje, że on wcale nie kochał Carly. - stwierdziła moja dziewczyna
- Ciekawi mnie z kim spędził to popołudnie. - powiedziałem
- Później się okaże. Ja idę spać. Zayn, idziesz ? - spytała Julie.
- Jasne.
Poszliśmy do naszej sypialni.
- Ja idę pod prysznic. - odezwała się dziewczyna.
Ja w tym czasie sprawdziłem tt. Gdy wróciła to ja poszedłem się umyć. Po odświeżeniu się wróciłem do pokoju gdzie czekała na mnie już moja dziewczyna. Położyłem się obok.
- Kocham cię - powiedziała i mnie przytuliła
- Ja ciebie też - pocałowałem ją w czoło.
Jeszcze chwile leżałem wtulony w dziewczynę, a następnie usnąłem.
_________________________________________________________________________________
Kolejny rozdział mamy za sobą ^^ Musicie poczekać, aż wrócą do siebie : ) Najprawdopodobniej będzie to w kolejnym rozdziale : )
- Wmawiaj sobie. Dobra je idę do Mariusza. Musi mnie odwieść do mojego domu. Pa - pocałowała mnie w policzek.
- Pa.
Poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w piżamę. Następnie poszłam spać. Bo w końcu jutro do szkoły.
* Perspektywa Zayn'a*
Lou opowiedział nam o tym co się stało. Martwiliśmy się o Harry'ego, bo odkąd wyszedł nie dawał znaku życia. Telefonu też nie odbierał. Siedzieliśmy wszyscy w salonie. Niall, Liam, Lou i Carly na kanapie, a ja z wtuloną we mnie Julie na fotelu. Dominica musiała już iść. Usłyszeliśmy otwieranie drzwi. Po chwili do salonu wszedł uśmiechnięty Harry.
- Cześć wszystkim - powiedział wesoły.
- A tobie co ? - spytał Niall.
- A co ma być ?
- Czemu jesteś taki wesoły ? - zapytałem
- Spędziłem miłe popołudnie. Idę spać. Zmęczony jestem. - powiedział i wyszedł z pokoju.
- Spodziewałem się, że wróci upity czy coś - Lou.
- A mi się wydaje, że on wcale nie kochał Carly. - stwierdziła moja dziewczyna
- Ciekawi mnie z kim spędził to popołudnie. - powiedziałem
- Później się okaże. Ja idę spać. Zayn, idziesz ? - spytała Julie.
- Jasne.
Poszliśmy do naszej sypialni.
- Ja idę pod prysznic. - odezwała się dziewczyna.
Ja w tym czasie sprawdziłem tt. Gdy wróciła to ja poszedłem się umyć. Po odświeżeniu się wróciłem do pokoju gdzie czekała na mnie już moja dziewczyna. Położyłem się obok.
- Kocham cię - powiedziała i mnie przytuliła
- Ja ciebie też - pocałowałem ją w czoło.
Jeszcze chwile leżałem wtulony w dziewczynę, a następnie usnąłem.
_________________________________________________________________________________
Kolejny rozdział mamy za sobą ^^ Musicie poczekać, aż wrócą do siebie : ) Najprawdopodobniej będzie to w kolejnym rozdziale : )
czwartek, 28 czerwca 2012
Chapter Seventeen
* miesiąc później *
Minął miesiąc odkąd przeprowadziliśmy się do Londynu. W tym czasie poznałam dosyć dużo ludzi w szkole. Ale najbardziej zaprzyjaźniłam się z Evą. Z chłopakami, Dom, Julie i Carly spotkałam kilkanaście razy. Nawet polubiłam dziewczynę Harry'ego. Mimo to, że nadal go kocham i boli mnie jak na nich patrze to cieszę się, że chłopak jest szczęśliwy. Carly jest bardzo miła. Dowiedziałam się, że Zayn i Julie już od jakiś trzech miesięcy są razem. Maniek tydzień temu zdał prawo jazdy Dzisiaj zaraz po szkole wraz z Mariuszem jedziemy odebrać Asie z lotniska. Samochód mój brat pożycza od mamy.
- Tu ziemia to Mileny. - powiedziała Eva
A no tak siedzimy na ostatniej dzisiejszej lekcji, a ja zamiast się skupić na lekcji to rozmyślam.
- Sorry zamyśliłam się.
- Coś ostatnio często ci się to zdarza. Zakochałaś się ?
- Zakochana to ja już jestem od prawie czterech miesięcy.
- Co ? Masz chłopaka i ja nic o tym nie wiem.
- Nie mam chłopaka.
Zadzwonił dzwonek na przerwę. Pożegnałam się z Evą i wyszłam na parking szkolny. Stał tam samochód mojej mamy a w środku siedział Mariusz.
- Naprawdę nie wiem po co chcesz jechać ze mną na to lotnisko. - powiedział na przywitanie
- Też się ciesze, że cie widzę. Joasia jest moją przyjaciółką i też się za nią stęskniłam.
Ruszyliśmy. Po drodze gadaliśmy o szkole. Oczywiście mój brat się chwalił jakie to ma dobre oceny. Niestety to on jest tym mądrym w rodzinie. Po jakiś dwóch godzinach byliśmy na miejscu ( korki ). Asia czekała już na nas. Oczywiście najpierw Mariusz ją wyściskał i się wycałowali, a potem dziewczyna mnie przytuliła.
- Tęskniłam - powiedziałam.
- Ja też - uśmiechnęła się - Słyszałam, że na początku w Londynie nie było najlepiej.
- No nie było. Ale teraz już wszystko jest dobrze.
- To cieszę się.
- Dobra pogadacie sobie kiedy indziej. - Mariusz
Mój brat wrzucił bagaże do samochodu i pojechaliśmy do domu. Po drodze Joasia opowiadała co słychać w Polsce itp. Przejeżdżaliśmy obok naszego mieszkania więc ja tu wysiadłam, a oni pojechali dalej. Weszłam do domu. Jak zwykle pusto. Pewnie rodzice w pracy. Zdążyłam włożyć obiad do mikrofalówki i usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie miałam pojęcia kto to może być. Poszłam otworzyć. Osoby, którą tam zastałam się nie spodziewałam. Stał tam Harry. Był wkurzony.
- Cześć. - powiedział.
Nie miałam pojęcia o co chodzi.
- Hej. Wejdź.
Chłopak wszedł, a ja zamknęłam za nim drzwi. Zaprowadziłam go do mojego pokoju. Chłopak usiadł na moim łóżku.
- Stało się coś ? - spytałam
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale nie miałem do kogo iść. - jego złość minęła. Teraz wydawało mi się, że zaraz zacznie płakać.
- Co się stało ? - zapytałam ponownie.
- Moja dziewczyna całowała się dziś z moim najlepszym przyjacielem, a jak ich przyłapałem to powiedzieli, że się kochają, a ona że mną kończ! To się stało! - wykrzyczał to na jednym oddechu
Domyśliłam się, że chodziło o Lou i Carly. Nie wiedziałam co zrobić.
- Przepraszam - dodał po chwili - nie powinienem tu przychodzić.
Już miał wychodzić, gdy go złapałam.
- Zostań proszę. - powiedziałam
Było mi go żal. Chociaż cieszyłam się z tego, że zerwali to postanowiłam tego nie okazywać. Niepewnie przytuliłam chłopaka. Staliśmy dosyć długo w tym uścisku. Zapewne jeszcze trochę byśmy go nie przerywali gdyby nie to, że ktoś wszedł do domu. Odsunęłam się od chłopaka.
- Zaczekasz tu ? - spytałam
One pokiwał głową. Poszłam sprawdzić kto to. Zastałam tam Mariusza i Asie.
- Co wy tu robicie ? - zapytałam
- Maciej musiał gdzieś pojechać i wróci dopiero wieczorem. D tego czasu zostanę u was. Będziemy mogły pogadać. - oznajmiła Joasia
- Emm. To może później ? Teraz mam gościa.
- Kogo ? - Mariusz
- Przyjaciela. Idę do siebie.
Zostawiłam ich tam i wróciłam do siebie.
- Myślisz, że nadal jesteśmy przyjaciółmi ? - zostałam zapytana po wejściu do pokoju.
- Nie wiesz, że nie wolno podsłuchiwać ? - zaśmiałam się - Tak, jesteśmy. Wiem bywało między nami różnie. Ale ty nadal jesteś dla mnie ważny. Gdy byłam w Polsce codziennie myślałam o tobie. Mimo tego, że nie chciałam się z tobą spotkać jak będę już w Londynie to jednak gdzieś miałam cichą nadzieje, że cię znów zobaczę. Jednak nie ułożyło nam się i teraz uważam, że jesteśmy przyjaciółmi. Przepraszam, ale nie jestem dobra w przemowach.
- Dziękuje. - powiedział po chwili chłopak
Chyba musiał sobie to wszystko przemyśleć.
- Nie ma za co.
- Jest. Uświadomiłem sobie coś dzięki temu.
- A teraz chodź. - pociągnęłam go za rękę - Będę dobrą przyjaciółką i zabiorę cię na lody.
*Perspektywa Harry'ego"
Dzięki temu co powiedziała Milena uświadomiłem sobie, że nigdy nie kochałem Carly. To było tylko takie zauroczenie lub pocieszenie po osobie, którą naprawdę kocham. Zakochałem się w tej słodkiej brunetce na stadionie i nigdy nie przestałem jej kochać. Postanowiłem jednak jej tego nie mówić. Nie wiadomo czy ona coś jeszcze do mnie czuje. Znając moje szczęście to nie i zrobiłbym tylko z siebie głupka. Gdy Milena stwierdziła, że chce mnie zabrać na lody ucieszyłem się. Spędzę z nią więcej czasu. Wyszliśmy z pokoju. Ja poszedłem do przedpokoju zaczekać, a dziewczyna poszła oznajmić rodzinie, że wychodzi.
_________________________________________________________________________________
Spodziewaliście się tego ? ^^ Obstawiam, że nie. Korciło mnie, żeby pogodzić ich podczas tej rozmowy, ale jednak postanowiłam, że jeszcze nie. Znacie taką sytuacje, że ona kocha, on kocha i boją się sobie to powiedzieć ? Tak właśnie jest w opowiadaniu : ) Kolejny rozdział dodam jak napiszę. No chyba, że liczba komentarzy nie przekroczy 6. Wtedy będę czekać aż tak się stanie.
Minął miesiąc odkąd przeprowadziliśmy się do Londynu. W tym czasie poznałam dosyć dużo ludzi w szkole. Ale najbardziej zaprzyjaźniłam się z Evą. Z chłopakami, Dom, Julie i Carly spotkałam kilkanaście razy. Nawet polubiłam dziewczynę Harry'ego. Mimo to, że nadal go kocham i boli mnie jak na nich patrze to cieszę się, że chłopak jest szczęśliwy. Carly jest bardzo miła. Dowiedziałam się, że Zayn i Julie już od jakiś trzech miesięcy są razem. Maniek tydzień temu zdał prawo jazdy Dzisiaj zaraz po szkole wraz z Mariuszem jedziemy odebrać Asie z lotniska. Samochód mój brat pożycza od mamy.
- Tu ziemia to Mileny. - powiedziała Eva
A no tak siedzimy na ostatniej dzisiejszej lekcji, a ja zamiast się skupić na lekcji to rozmyślam.
- Sorry zamyśliłam się.
- Coś ostatnio często ci się to zdarza. Zakochałaś się ?
- Zakochana to ja już jestem od prawie czterech miesięcy.
- Co ? Masz chłopaka i ja nic o tym nie wiem.
- Nie mam chłopaka.
Zadzwonił dzwonek na przerwę. Pożegnałam się z Evą i wyszłam na parking szkolny. Stał tam samochód mojej mamy a w środku siedział Mariusz.
- Naprawdę nie wiem po co chcesz jechać ze mną na to lotnisko. - powiedział na przywitanie
- Też się ciesze, że cie widzę. Joasia jest moją przyjaciółką i też się za nią stęskniłam.
Ruszyliśmy. Po drodze gadaliśmy o szkole. Oczywiście mój brat się chwalił jakie to ma dobre oceny. Niestety to on jest tym mądrym w rodzinie. Po jakiś dwóch godzinach byliśmy na miejscu ( korki ). Asia czekała już na nas. Oczywiście najpierw Mariusz ją wyściskał i się wycałowali, a potem dziewczyna mnie przytuliła.
- Tęskniłam - powiedziałam.
- Ja też - uśmiechnęła się - Słyszałam, że na początku w Londynie nie było najlepiej.
- No nie było. Ale teraz już wszystko jest dobrze.
- To cieszę się.
- Dobra pogadacie sobie kiedy indziej. - Mariusz
Mój brat wrzucił bagaże do samochodu i pojechaliśmy do domu. Po drodze Joasia opowiadała co słychać w Polsce itp. Przejeżdżaliśmy obok naszego mieszkania więc ja tu wysiadłam, a oni pojechali dalej. Weszłam do domu. Jak zwykle pusto. Pewnie rodzice w pracy. Zdążyłam włożyć obiad do mikrofalówki i usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie miałam pojęcia kto to może być. Poszłam otworzyć. Osoby, którą tam zastałam się nie spodziewałam. Stał tam Harry. Był wkurzony.
- Cześć. - powiedział.
Nie miałam pojęcia o co chodzi.
- Hej. Wejdź.
Chłopak wszedł, a ja zamknęłam za nim drzwi. Zaprowadziłam go do mojego pokoju. Chłopak usiadł na moim łóżku.
- Stało się coś ? - spytałam
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale nie miałem do kogo iść. - jego złość minęła. Teraz wydawało mi się, że zaraz zacznie płakać.
- Co się stało ? - zapytałam ponownie.
- Moja dziewczyna całowała się dziś z moim najlepszym przyjacielem, a jak ich przyłapałem to powiedzieli, że się kochają, a ona że mną kończ! To się stało! - wykrzyczał to na jednym oddechu
Domyśliłam się, że chodziło o Lou i Carly. Nie wiedziałam co zrobić.
- Przepraszam - dodał po chwili - nie powinienem tu przychodzić.
Już miał wychodzić, gdy go złapałam.
- Zostań proszę. - powiedziałam
Było mi go żal. Chociaż cieszyłam się z tego, że zerwali to postanowiłam tego nie okazywać. Niepewnie przytuliłam chłopaka. Staliśmy dosyć długo w tym uścisku. Zapewne jeszcze trochę byśmy go nie przerywali gdyby nie to, że ktoś wszedł do domu. Odsunęłam się od chłopaka.
- Zaczekasz tu ? - spytałam
One pokiwał głową. Poszłam sprawdzić kto to. Zastałam tam Mariusza i Asie.
- Co wy tu robicie ? - zapytałam
- Maciej musiał gdzieś pojechać i wróci dopiero wieczorem. D tego czasu zostanę u was. Będziemy mogły pogadać. - oznajmiła Joasia
- Emm. To może później ? Teraz mam gościa.
- Kogo ? - Mariusz
- Przyjaciela. Idę do siebie.
Zostawiłam ich tam i wróciłam do siebie.
- Myślisz, że nadal jesteśmy przyjaciółmi ? - zostałam zapytana po wejściu do pokoju.
- Nie wiesz, że nie wolno podsłuchiwać ? - zaśmiałam się - Tak, jesteśmy. Wiem bywało między nami różnie. Ale ty nadal jesteś dla mnie ważny. Gdy byłam w Polsce codziennie myślałam o tobie. Mimo tego, że nie chciałam się z tobą spotkać jak będę już w Londynie to jednak gdzieś miałam cichą nadzieje, że cię znów zobaczę. Jednak nie ułożyło nam się i teraz uważam, że jesteśmy przyjaciółmi. Przepraszam, ale nie jestem dobra w przemowach.
- Dziękuje. - powiedział po chwili chłopak
Chyba musiał sobie to wszystko przemyśleć.
- Nie ma za co.
- Jest. Uświadomiłem sobie coś dzięki temu.
- A teraz chodź. - pociągnęłam go za rękę - Będę dobrą przyjaciółką i zabiorę cię na lody.
*Perspektywa Harry'ego"
Dzięki temu co powiedziała Milena uświadomiłem sobie, że nigdy nie kochałem Carly. To było tylko takie zauroczenie lub pocieszenie po osobie, którą naprawdę kocham. Zakochałem się w tej słodkiej brunetce na stadionie i nigdy nie przestałem jej kochać. Postanowiłem jednak jej tego nie mówić. Nie wiadomo czy ona coś jeszcze do mnie czuje. Znając moje szczęście to nie i zrobiłbym tylko z siebie głupka. Gdy Milena stwierdziła, że chce mnie zabrać na lody ucieszyłem się. Spędzę z nią więcej czasu. Wyszliśmy z pokoju. Ja poszedłem do przedpokoju zaczekać, a dziewczyna poszła oznajmić rodzinie, że wychodzi.
_________________________________________________________________________________
Spodziewaliście się tego ? ^^ Obstawiam, że nie. Korciło mnie, żeby pogodzić ich podczas tej rozmowy, ale jednak postanowiłam, że jeszcze nie. Znacie taką sytuacje, że ona kocha, on kocha i boją się sobie to powiedzieć ? Tak właśnie jest w opowiadaniu : ) Kolejny rozdział dodam jak napiszę. No chyba, że liczba komentarzy nie przekroczy 6. Wtedy będę czekać aż tak się stanie.
niedziela, 24 czerwca 2012
Chapter Sixteen
*Perspektywa Harry'ego*
Zszokowało mnie to. Dzisiaj rano myślałem, że ją kocham. Ale teraz, gdy Milena jest w Londynie to nie jestem tego pewien. Mimo to postanowiłem, że warto spróbować.
- Ja chyba też cię kocham
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko
- Carls mam takie pytanie na które znam odpowiedź, ale wole się spytać. Zostaniesz moją dziewczyną ?
- Oczywiście, że tak. - rzuciła mi się na szyje.
Po chwili przyszło zamówienie. Gadaliśmy tak dopóki nie dostałem sms od Lou.
" Wiem, że to trochę dziwne zobaczyć ją po trzech miesiącach i chcesz teraz być sam, ale masz prace. Wracaj "
- Musimy wracać.
- Szkoda. Ale jak mus to mus.
Chwyciłem dziewczynę za rękę i poszliśmy do reszty. Już po chwili powróciłem do pracy...
* Perspektywa Mileny*
Tak jak się spodziewałam mama była już w domu. Zastałam ją w kuchni, gdy gotowała obiad.
- Cześć.
- O hej. Mam nadzieje, że się nie gniewasz za zostawienie samej w centrum ? Nie mogłam cię znaleźć.
- Od tego są telefony mamo.
- Myślałam, że spotkałaś się z przyjaciółmi.
- Można tak powiedzieć. Przepraszam, ale boli mnie głowa. Pójdę się położyć.
- Coś źle poszło ?
- Nie powinno cię to interesować.
Poszłam do siebie i położyłam się na łóżko. Może byłam trochę wredna dla mamy, ale ja tak mam jak jestem wkurzona. Jestem wtedy chamska i wredna dla ludzi. Szczerze to teraz czułam się jeszcze gorzej niż jak wracałam z wakacji do Polski. Wtedy liczyłam, że kocha mnie i poleci ze mną. A teraz nie ma już dla nas żadnej szansy. Ma nową dziewczynę, a on pewnie już zapomniał. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Obudziłam się i niechętnie wstałam. Skierowałam się do kuchni gdzie zastałam mojego brata.
- Przysnęło ci się co ?
- Ehem. Tak trochę - ziewnełam
- Obiad masz w mikrofalówce. Rodzice pojechali załatwiać coś w pracy ojca, a mama chciała poszukać jakiejś siebie.
- Pierwszy dzień w Londynie, a oni już praca...
- Life is brutal.
- I to jak brutalne...
- Stało się coś ? Jesteś jakaś nieobecna i smutna.
- Nie. Tzn. tak, ale nie chce o tym mówić.
- W razie czego to służę pomocą - wstał, przytulił mnie i wyszedł.
Zjadłam cały obiad i stwierdziłam, że bez sensu jest użalanie się nad sobą. Postanowiłam gdzieś pójść. Nie miałam pojęcia gdzie, ale w pokoju nie chce siedzieć. W przedpokoju zastałam Mariusza ubierającego buty.
- Idziesz gdzieś ? - spytałam
- No miałem zamiar się rozejrzeć po okolicy.
- Ja też chciałam wyjść.
- Ale mamy tylko jeden klucz.
Kurde no.
- Możesz iść ze mną. - zaproponował po chwili
- Lepsze to niż siedzenie w domu.
Ubrałam baleriny i wyszliśmy. Mariusz zakluczył dom, a potem zeszliśmy przed budynek.
- No to gdzie idziemy ? - zapytałam
- Do parku.
- Okey.
Po drodze praktycznie cały czas się śmialiśmy. Dawno nie spędzaliśmy czasu razem. Brakowało mi tego. W parku, gdy Mariusz pisał sms wyrwałam mu telefon i zaczęłam uciekać. Oczywiście on ruszył za mną. Goniliśmy się po całym parku dopóki nie wywaliłam się korzeń jakiegoś drzewa. Mariusz już chwile potem był przy mnie i wyrwał telefon.
- Pożałujesz tego, że zmusiłaś mnie do biegania - wydyszał.
- No wiesz. Trochę brzuszka byś zgubił - zażartowałam.
- Ja nie muszę w porównaniu do ciebie.
Maniek zawsze umiał poprawić humor.
- Dobra już się nie gniewaj - pogłaskałam go po głowie - Kupie ci loda w nagrodę, że mnie złapałeś.
- Spoko. Ale ty stoisz w kolejce - wskazał na wózek z lodami i wielką kolejkę przed nim.
- Nie mogę ci go kupić gdzie indziej ?
- Nie. Czekam na ławce.
Stanęłam w tej długiej kolejce. Jakieś piętnaście minut później wróciłam do Mariusza z lodami. Podałam mu jednego.
- Proszę.
- Dzięki. Wracamy już ? Późno się zrobiło.
- Ok.
Odwróciłam się i zobaczyłam w oddali Harry'ego z tą blondynką. No pięknie. Czemu ja mam takiego pecha, że muszę ich spotkać. Założyłam kaptur, żeby mnie nie rozpoznali i jak najszybciej przeszłam obok. Po chwili do mnie podbiegł Maniek.
- Chcesz pogadać ? - zapytał.
- Nie.
Wróciliśmy do domu. Poszłam do siebie do pokoju i zasnęłam.
_________________________________________________________________________________
Doszłam do wniosku, że czym częściej dodaje to jest mniej komentarzy. Także kolejny rozdział dopiero w niedziele. Zaskoczeni początkiem ?
Zszokowało mnie to. Dzisiaj rano myślałem, że ją kocham. Ale teraz, gdy Milena jest w Londynie to nie jestem tego pewien. Mimo to postanowiłem, że warto spróbować.
- Ja chyba też cię kocham
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko
- Carls mam takie pytanie na które znam odpowiedź, ale wole się spytać. Zostaniesz moją dziewczyną ?
- Oczywiście, że tak. - rzuciła mi się na szyje.
Po chwili przyszło zamówienie. Gadaliśmy tak dopóki nie dostałem sms od Lou.
" Wiem, że to trochę dziwne zobaczyć ją po trzech miesiącach i chcesz teraz być sam, ale masz prace. Wracaj "
- Musimy wracać.
- Szkoda. Ale jak mus to mus.
Chwyciłem dziewczynę za rękę i poszliśmy do reszty. Już po chwili powróciłem do pracy...
* Perspektywa Mileny*
Tak jak się spodziewałam mama była już w domu. Zastałam ją w kuchni, gdy gotowała obiad.
- Cześć.
- O hej. Mam nadzieje, że się nie gniewasz za zostawienie samej w centrum ? Nie mogłam cię znaleźć.
- Od tego są telefony mamo.
- Myślałam, że spotkałaś się z przyjaciółmi.
- Można tak powiedzieć. Przepraszam, ale boli mnie głowa. Pójdę się położyć.
- Coś źle poszło ?
- Nie powinno cię to interesować.
Poszłam do siebie i położyłam się na łóżko. Może byłam trochę wredna dla mamy, ale ja tak mam jak jestem wkurzona. Jestem wtedy chamska i wredna dla ludzi. Szczerze to teraz czułam się jeszcze gorzej niż jak wracałam z wakacji do Polski. Wtedy liczyłam, że kocha mnie i poleci ze mną. A teraz nie ma już dla nas żadnej szansy. Ma nową dziewczynę, a on pewnie już zapomniał. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Obudziłam się i niechętnie wstałam. Skierowałam się do kuchni gdzie zastałam mojego brata.
- Przysnęło ci się co ?
- Ehem. Tak trochę - ziewnełam
- Obiad masz w mikrofalówce. Rodzice pojechali załatwiać coś w pracy ojca, a mama chciała poszukać jakiejś siebie.
- Pierwszy dzień w Londynie, a oni już praca...
- Life is brutal.
- I to jak brutalne...
- Stało się coś ? Jesteś jakaś nieobecna i smutna.
- Nie. Tzn. tak, ale nie chce o tym mówić.
- W razie czego to służę pomocą - wstał, przytulił mnie i wyszedł.
Zjadłam cały obiad i stwierdziłam, że bez sensu jest użalanie się nad sobą. Postanowiłam gdzieś pójść. Nie miałam pojęcia gdzie, ale w pokoju nie chce siedzieć. W przedpokoju zastałam Mariusza ubierającego buty.
- Idziesz gdzieś ? - spytałam
- No miałem zamiar się rozejrzeć po okolicy.
- Ja też chciałam wyjść.
- Ale mamy tylko jeden klucz.
Kurde no.
- Możesz iść ze mną. - zaproponował po chwili
- Lepsze to niż siedzenie w domu.
Ubrałam baleriny i wyszliśmy. Mariusz zakluczył dom, a potem zeszliśmy przed budynek.
- No to gdzie idziemy ? - zapytałam
- Do parku.
- Okey.
Po drodze praktycznie cały czas się śmialiśmy. Dawno nie spędzaliśmy czasu razem. Brakowało mi tego. W parku, gdy Mariusz pisał sms wyrwałam mu telefon i zaczęłam uciekać. Oczywiście on ruszył za mną. Goniliśmy się po całym parku dopóki nie wywaliłam się korzeń jakiegoś drzewa. Mariusz już chwile potem był przy mnie i wyrwał telefon.
- Pożałujesz tego, że zmusiłaś mnie do biegania - wydyszał.
- No wiesz. Trochę brzuszka byś zgubił - zażartowałam.
- Ja nie muszę w porównaniu do ciebie.
Maniek zawsze umiał poprawić humor.
- Dobra już się nie gniewaj - pogłaskałam go po głowie - Kupie ci loda w nagrodę, że mnie złapałeś.
- Spoko. Ale ty stoisz w kolejce - wskazał na wózek z lodami i wielką kolejkę przed nim.
- Nie mogę ci go kupić gdzie indziej ?
- Nie. Czekam na ławce.
Stanęłam w tej długiej kolejce. Jakieś piętnaście minut później wróciłam do Mariusza z lodami. Podałam mu jednego.
- Proszę.
- Dzięki. Wracamy już ? Późno się zrobiło.
- Ok.
Odwróciłam się i zobaczyłam w oddali Harry'ego z tą blondynką. No pięknie. Czemu ja mam takiego pecha, że muszę ich spotkać. Założyłam kaptur, żeby mnie nie rozpoznali i jak najszybciej przeszłam obok. Po chwili do mnie podbiegł Maniek.
- Chcesz pogadać ? - zapytał.
- Nie.
Wróciliśmy do domu. Poszłam do siebie do pokoju i zasnęłam.
_________________________________________________________________________________
Doszłam do wniosku, że czym częściej dodaje to jest mniej komentarzy. Także kolejny rozdział dopiero w niedziele. Zaskoczeni początkiem ?
czwartek, 21 czerwca 2012
Chapter Fifteen
Przede mną stała Julie. Po jej minie wnioskuje, że była dosyć zdziwiona na mój widok.
- Milena ?! To naprawdę ty ? - zapytała dziewczyna
- Nie kurde Kubuś Puchatek. Jasne, że ja.
- Co ty tu robisz ?
- Próbuje wyjść z tego centrum. Tłoczno tu.
- Pytam się co robisz w Londynie. Przecież wróciłaś do Polski.
- No przeprowadziłam się tu w nocy. Niestety mam takiego pecha, że już dzisiaj musiałam kogoś z was spotkać.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała.
- Mogłabyś się odsunąć ? Chciałabym przejść. - powiedziałam po chwili
- Chcesz tak po prostu sobie pójść ? Nawet się nie przywitasz z chłopakami i Dominic ?
- Po co ? Oni już pewnie o mnie zapomnieli.
- No nie powiedziałabym.
- Nevermind. Idę. Cześć. - wyminełam ją.
- Zaczekaj. - chwyciła mnie za rękę.
- Co chcesz ?
- Chłopcy mają zaraz przerwę. Dam ci spokój jeśli pójdziesz ze mną do ich specjalnego pokoju gdzie odpoczywają.
- Nie ma mowy.
- Prosze no.
- Nie.
- Czemu ?
- Bo...
- Widzisz ? Nawet nie wiesz czemu nie chcesz tam iść.
- No dobra pójdę.
Zgodziłam się, bo nie wiedziałam co jej odpowiedzieć. Poszłyśmy do tego całego pokoju. Była tam Dominica.
- No nareszcie ile można po kawe - urwała, gdy mnie zobaczyła - Ja mam zwidy czy to naprawdę Milena ?
- Też się ciesze, że cię widzę.- dziewczyna rzuciła mi się na szyje.
- Ała tylko mnie nie uduś. - zaśmiałam się
- Co ty tu robisz ? - spytała po chwili
- Ona przyprowadziła mnie tu - wskazałam na Julie
- Dobrze wiesz, że chodzi mi o to co robisz w Londynie.
- Mieszkam.
- Mieszkasz i nawet nie raczyłaś mi o tym powiedzieć ?
- Przyleciałam dopiero w nocy. Ale i tak nie miałam w planie się z wami kontaktować.
Naszą rozmowę przerwał nam dźwięk otwieranych drzwi. Po chwili przez nie weszli Niall, Zayn i Lou. Było widać, że są zmęczeni. Na mój widok stanęli jak słupy.
- Co ty tu robisz ? Teraz, gdy Harry zaczął normalnie żyć i poznał dziewczynę to ty tak po prostu się zjawiasz ? - krzyknął Louis.
Poznał dziewczynę... A ja w głębi duszy liczyłam, że coś z tego będzie. Już chciałam stamtąd wychodzić, gdy do pomieszczenia wszedł roześmiany Harry z jakąś blondynką. Spojrzałam się na niego ze smutkiem i wybiegłam stamtąd. Może lepiej było zostać w Polsce ? Na parkingu nie było już auta mamy więc pewnie pojechała do domu. Ja poszłam pieszo.
* Perspektywa Harry'ego *
Razem z Carly szliśmy do pokoju. Śmieliśmy się z kawału, który opowiedziała. One jest wspaniała i chyba zaczynam się zakochiwać. Znam ją już od miesiąca i w tym czasie zaczęliśmy się przyjaźnić. To ona pomogła mi zapomnieć o Milenie. Przed wejściem do pomieszczenia usłyszałem, że Lou krzyczy do kogoś, że po prostu się zjawia. Byłem ciekawy do kogo więc jak najszybciej otworzyłem drzwi. Nie spodziewałem się, że ją tam zobaczę. Nadal była piękna. Spojrzała się na mnie i wybiegła. Mimo tego, że byłem szczęśliwy, że ją widziałem postanowiłem udawać, że mnie to kompletnie nie ruszyło.
- O co chodzi ? - spytała Carly
Wszyscy milczeli.
- Powie mi ktoś do cholery co się tu dzieje ? Co ona tu robiła ? - krzyknąłem.
- Ja ją tu przyprowadziłam - powiedziała cicho Julie - Natknęłam się na nią w centrum i praktycznie zmusiłam żeby tu przyszła.
- Powie mi ktoś kim ona jest ? - wtrąciła się Carly
- To była Harry'ego. - wypalił Niall.
- Horan zamknij się ! - walnęła go w ramie Dom.
Wyszedłem stamtąd. Za mną poszła Carls. Lubiłem ją tak nazywać. Zostało nam jeszcze pół godziny przerwy więc postanowiłem się nie oddalać.
- Możemy pogadać ? - zapytała blondynka.
- Jasne. Idę do kawiarni. Idziesz ze mną ?
Dziewczyna pokiwała głową. Po chwili siedzieliśmy już przy stoliku.
- A więc o czym chciałaś rozmawiać ? - spytałem
- Znamy się co prawda dopiero miesiąc, ale - w tym momencie przerwała jej kelnerka
- Podać coś ?
- Ja poproszę mocną kawę, a ty Carls ? - zapytałem
- To samo
Kelnerka odeszła, a Carly kontynuowała.
- No więc znamy się od miesiąca, ale ja... Chyba czuje do ciebie coś więcej niż przyjaźń. I teraz jeszcze ta dziewczyna.
_____________________________________________________________________________
Haha :D Ja to wiem kiedy przerwać. Lubie was denerwować ^^ Ciekawi co odpowie jej Hazza ? Następny rozdział dodam jak napisze. I teraz będzie tak zawsze. Jak napisze to dodaje : ) Więc wszystko zależy od mojej weny. Mogę liczyć na 10 komentarzy ?
Ps. W bohaterach macie zdjęcie Carly.
- Milena ?! To naprawdę ty ? - zapytała dziewczyna
- Nie kurde Kubuś Puchatek. Jasne, że ja.
- Co ty tu robisz ?
- Próbuje wyjść z tego centrum. Tłoczno tu.
- Pytam się co robisz w Londynie. Przecież wróciłaś do Polski.
- No przeprowadziłam się tu w nocy. Niestety mam takiego pecha, że już dzisiaj musiałam kogoś z was spotkać.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała.
- Mogłabyś się odsunąć ? Chciałabym przejść. - powiedziałam po chwili
- Chcesz tak po prostu sobie pójść ? Nawet się nie przywitasz z chłopakami i Dominic ?
- Po co ? Oni już pewnie o mnie zapomnieli.
- No nie powiedziałabym.
- Nevermind. Idę. Cześć. - wyminełam ją.
- Zaczekaj. - chwyciła mnie za rękę.
- Co chcesz ?
- Chłopcy mają zaraz przerwę. Dam ci spokój jeśli pójdziesz ze mną do ich specjalnego pokoju gdzie odpoczywają.
- Nie ma mowy.
- Prosze no.
- Nie.
- Czemu ?
- Bo...
- Widzisz ? Nawet nie wiesz czemu nie chcesz tam iść.
- No dobra pójdę.
Zgodziłam się, bo nie wiedziałam co jej odpowiedzieć. Poszłyśmy do tego całego pokoju. Była tam Dominica.
- No nareszcie ile można po kawe - urwała, gdy mnie zobaczyła - Ja mam zwidy czy to naprawdę Milena ?
- Też się ciesze, że cię widzę.- dziewczyna rzuciła mi się na szyje.
- Ała tylko mnie nie uduś. - zaśmiałam się
- Co ty tu robisz ? - spytała po chwili
- Ona przyprowadziła mnie tu - wskazałam na Julie
- Dobrze wiesz, że chodzi mi o to co robisz w Londynie.
- Mieszkam.
- Mieszkasz i nawet nie raczyłaś mi o tym powiedzieć ?
- Przyleciałam dopiero w nocy. Ale i tak nie miałam w planie się z wami kontaktować.
Naszą rozmowę przerwał nam dźwięk otwieranych drzwi. Po chwili przez nie weszli Niall, Zayn i Lou. Było widać, że są zmęczeni. Na mój widok stanęli jak słupy.
- Co ty tu robisz ? Teraz, gdy Harry zaczął normalnie żyć i poznał dziewczynę to ty tak po prostu się zjawiasz ? - krzyknął Louis.
Poznał dziewczynę... A ja w głębi duszy liczyłam, że coś z tego będzie. Już chciałam stamtąd wychodzić, gdy do pomieszczenia wszedł roześmiany Harry z jakąś blondynką. Spojrzałam się na niego ze smutkiem i wybiegłam stamtąd. Może lepiej było zostać w Polsce ? Na parkingu nie było już auta mamy więc pewnie pojechała do domu. Ja poszłam pieszo.
* Perspektywa Harry'ego *
Razem z Carly szliśmy do pokoju. Śmieliśmy się z kawału, który opowiedziała. One jest wspaniała i chyba zaczynam się zakochiwać. Znam ją już od miesiąca i w tym czasie zaczęliśmy się przyjaźnić. To ona pomogła mi zapomnieć o Milenie. Przed wejściem do pomieszczenia usłyszałem, że Lou krzyczy do kogoś, że po prostu się zjawia. Byłem ciekawy do kogo więc jak najszybciej otworzyłem drzwi. Nie spodziewałem się, że ją tam zobaczę. Nadal była piękna. Spojrzała się na mnie i wybiegła. Mimo tego, że byłem szczęśliwy, że ją widziałem postanowiłem udawać, że mnie to kompletnie nie ruszyło.
- O co chodzi ? - spytała Carly
Wszyscy milczeli.
- Powie mi ktoś do cholery co się tu dzieje ? Co ona tu robiła ? - krzyknąłem.
- Ja ją tu przyprowadziłam - powiedziała cicho Julie - Natknęłam się na nią w centrum i praktycznie zmusiłam żeby tu przyszła.
- Powie mi ktoś kim ona jest ? - wtrąciła się Carly
- To była Harry'ego. - wypalił Niall.
- Horan zamknij się ! - walnęła go w ramie Dom.
Wyszedłem stamtąd. Za mną poszła Carls. Lubiłem ją tak nazywać. Zostało nam jeszcze pół godziny przerwy więc postanowiłem się nie oddalać.
- Możemy pogadać ? - zapytała blondynka.
- Jasne. Idę do kawiarni. Idziesz ze mną ?
Dziewczyna pokiwała głową. Po chwili siedzieliśmy już przy stoliku.
- A więc o czym chciałaś rozmawiać ? - spytałem
- Znamy się co prawda dopiero miesiąc, ale - w tym momencie przerwała jej kelnerka
- Podać coś ?
- Ja poproszę mocną kawę, a ty Carls ? - zapytałem
- To samo
Kelnerka odeszła, a Carly kontynuowała.
- No więc znamy się od miesiąca, ale ja... Chyba czuje do ciebie coś więcej niż przyjaźń. I teraz jeszcze ta dziewczyna.
_____________________________________________________________________________
Haha :D Ja to wiem kiedy przerwać. Lubie was denerwować ^^ Ciekawi co odpowie jej Hazza ? Następny rozdział dodam jak napisze. I teraz będzie tak zawsze. Jak napisze to dodaje : ) Więc wszystko zależy od mojej weny. Mogę liczyć na 10 komentarzy ?
Ps. W bohaterach macie zdjęcie Carly.
wtorek, 19 czerwca 2012
Chapter Fourten
* Trzy miesiące później *
Półtora miesiąca temu skończyły się wakacje i musiałam wrócić do mojego gimnazjum. Nie cierpie tego miejsca. Każdy dzień w moim życiu wyglądał tak samo. Ogólnie moje życie po spędzeniu części wakacji w Londynie zrobiło się szare. A najgorsze jest to, że nie mogę przestać myśleć o Harry'm. Nadal go kocham. Z Dom od jakiegoś miesiąca nie utrzymuje kontaktu. Wstałam z łóżka i poszłam się ogarnąć do łazienki. Przemyłam twarz zimną wodą, umyłam zęby, rozczesałam włosy i nałożyłam lekki makijaż. Następnie podeszłam do szafy, aby wybrać jakieś ubrania. Przebrałam się w to i poszłam na śniadanie. W kuchni czekała na mnie mama z kanapkami i sokiem pomarańczowym.
- Siadaj. - wskazała na miejsce przy stole obok Mariusza.
- Okey - usiadłam i wziełam do ręki kanapke.
- Razem z tatą chcielibyśmy z wami porozmawiać. Ale teraz ojca nie ma w domu więc zrobimy to po szkole. Dlatego prosze abyście zaraz po lekcjach wrócili do domu.
- Jasne. Mogę już iść ? - spytałam
- Możesz.
Wypiłam ostatni łyk soku, wziełam torbe, założyłam trampki i wyszłam z domu. Kolejny dzień męczarni...
*
Po lekcjach zgodnie z poleceniem matki wróciłam do domu. I tak nie miałabym gdzie iść. Od zawsze przesiadywałam całe dnie w moim pokoju. Nie byłam raczej duszą towarzystwa.
- Jestem! - krzyknełam przekraczając próg pokoju.
- W końcu. Ile można czekać - powiedział Maniek.
- Ty już w domu ? To nie fair ! Jesteś w liceum a masz lekcje krócej odemnie. - rzuciłam w brata pierwszą napotkaną poduszką.
- Cisza dzieci.
- Mów to do niej. Ja już nie jestem dzieckiem. - Mariusz.
- Rozmawialiśmy z tatą o tym dosyć długo. Widzimy, że Milena nie jest za bardzo szczęśliwa tutaj więc chcemy przeprowadzić się do Londynu. Mam nadzieje Mariusz, że nie będziesz miał nic przeciwko ? Przecież Asia też będzie tam kontynuować nauke. - wygłosiła przemowe Mama.
Zatkało mnie. My ? Przeprowadzić się do Londynu ? Gdy po chwili to do mnie dotarło zaczełam skakać piszczeć i skakać po całym domu. Po jakiś pięciu minutach uspokoiłam się.
- Zaczynam tam prace za dwa dni więc musimy wylecieć jak najprędzej. Weźcie te najważniejsze rzeczy, a reszte przyślą pocztą. Meble już tam są. - powiedział tata
- Okey. To ja idę się pakować - pobiegłam na góre.
Oczywiście przy moich umiejętnościach musiałam się potknąć tak, że aż spadłam z połowy schodów. Na szczęście nic mi się nie stało więc pognałam na góre. Zaczełam od zwykłych ubrań, a skończyłam na zdjęciach. Meble podobno tam jakieś mają być. Mariusz też zaczął się pakować Gdy wszystko potrzebne było już w walizkach wróciłam do salonu. Nikogo tam nie było więc poszłam do sypialni rodziców. Tam zastałam ich oboje.
- Ja już jestem spakowana. Kiedy wyjeżdżamy ?
- Dzisiaj wieczorem. Musimy się tam zaklimatyzować przed pójściem ojca do pracy - powiedziała mama
- Dopiero wieczorem ?
- Wytrzymasz te kilka godzin - zaśmiał się ojciec.
Wyszłam z pomieszczenia. Postanowiłam się przejść. Mimo tego, że wole Lodyn to jednak będę troche tęsknić za Dąbrową. Wyszłam z domu i skierowałam się w strone małego parku. Było tak jak zwykle. Kilka dzieci bawiących się na placu zabaw, spacerujące pary i kilka typów palących papierosy. Ja kiedyś spróbowałam palić i żałuje. Uważam, że to ochydne. Chodziłam tak i nawet nie zauważyłam, że jest już 22:00. Pora wracać do domu.
*
Właśnie wsiadałam na pokład samolotu. Czekałam na tą chwile aż pół dnia. A za dwie godziny miałam być w Londynie. Mimo tego, że chciałam się tam przeprowadzić to za Narnią też będę tęsknić. Może nie ma tu najlepszych warunków i ludzi, ale w końcu mieszkałam tu od urodzenia. Dokładnie 15 lat i 2 miesiące. Zajełam miejsce obok brata. On nie cieszył się tak jak ja. Nie będzie się widział z Joasią przez miesiąc. Tyle zajmie przeniesienie jej do innej szkoły. Sama nie wiem jak nasi rodzice zrobili to, że my mogliśmy tak szybko zacząć tam nauke. Włożyłam słuchawki do uszu i zasnełam.
*
- Wstawaj - ktoś gwałtownie mną potrząsnął - Młoda wstawaj !
Otworzyłam zaspane powieki i ujrzałam mojego brata. On widząć moją niezadowoloną minę powiedział:
- Jesteśmy w Londynie
Gwałtownie podniosłam głowe z fotela, aby wyjrzeć przez okno. Rzeczywiście byliśmy już na londyńskim lotnisku. Chwyciłam swoją podręczną torbe i jak najszybciej wyszłam z samolotu. Odebraliśmy bagaże i pojechaliśmy taksówką do naszego mieszkania. Teraz dopiero uświadomiłam sb, że nie mam z czego cieszyć. Chłopcy już pewnie o mnie zapomnieli więc nie będę się im narzucać i do nich dzwonić. Tak samo pewnie jest z Dominic. To była tylko wakacyjna przygoda... Rozmyślałam nad tym jak teraz będzie wyglądać moje życie dopóki nie przerwał mi głos taksówkarza.
- Jesteśmy na miejscu.
Wysiadłam z taksówki. Znałam tą okolice. Niedaleko był stadion Chelsea Londyn. Tata zapłacił taksówkarzowi. Wszyscy pokierowaliśmy się do naszego mieszkania. Po otworzeniu drzwi ujrzałam skromne i przytulne mieszkanie. Miało ono cztery pokoje, kuchnie i łazienkę. Było trochę większe od tego w Polsce.
- Który pokój jest mój ? - spytałam
Tata pokazał pomieszczenie znajdujące się naprzeciwko mnie. Weszłam do niego. Ściany były pomalowane na czerwono. Po środku stało niewielkie łóżko, w koncie biurko, obok drzwi szafa, a obok łóżka znajdowało się wielkie okno. Wyjrzałam przez nie. Widok był niesamowity. Wprost na ogromny stadion. Rozpakowałam wszystkie swoje rzeczy. Zajęło mi to dwie godziny. Potem postanowiłam się przejść. Poszłam do pokoju rodziców. O dziwo zastałam ich w łóżku, a bagaże były nie rozpakowane.
- Wychodzę na spacer.
- Co ? Jest czwarta rano ! Idź spać ! - krzykneła mama.
Całkiem o tym zapomniałam.
- Eee... No tak. Sorry.
Wróciłam do swojego pokoju. Nie chciało mi się spać. Byłam za bardzo rozbudzona. Ale mimo wszystko przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka.
*
Obudziłam się koło 11. W łazience wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w to. Do szkoły idę dopiero od następnego tygodnia także mam dla siebie pięć wolnych dni. Włosy wysuszyłam suszarką i związałam w koka. Dawno nie byłam na tt więc postanowiłam wejść. Nie działo się nic ciekawego. Dodałam tweeta:
" Nowe miasto, nowe życie. Lepsze ? To się okaże. "
Kilka osób pytało się dokąd się wyprowadziłam, ale nie chciałam tego zdradzać. Sama nie wiem dlaczego. Poszperałam jeszcze po profilach gwiazd i wyłączyłam laptopa. Wszyscy siedzieli już w kuchni i zajadali się śniadaniem.
- Dzień Dobry - przywitałam się
- Cześć królewno - tata lubił mnie tak nazywać
- Siadaj. Dzisiaj na śniadanie naleśniki.
Szybko usiadłam do stołu i zjadłam naleśniki. Potem pomogłam mamie posprzątać.Mariusz z tatą poszli skręcać jakąś szafę. Ja zostałam z mamą.
- Wiesz może gdzie jest centrum handlowe ? - zapytała" Nowe miasto, nowe życie. Lepsze ? To się okaże. "
Kilka osób pytało się dokąd się wyprowadziłam, ale nie chciałam tego zdradzać. Sama nie wiem dlaczego. Poszperałam jeszcze po profilach gwiazd i wyłączyłam laptopa. Wszyscy siedzieli już w kuchni i zajadali się śniadaniem.
- Dzień Dobry - przywitałam się
- Cześć królewno - tata lubił mnie tak nazywać
- Siadaj. Dzisiaj na śniadanie naleśniki.
Szybko usiadłam do stołu i zjadłam naleśniki. Potem pomogłam mamie posprzątać.Mariusz z tatą poszli skręcać jakąś szafę. Ja zostałam z mamą.
- Mhm. Całkiem niedaleko.
- Mogłabyś iść ze mną ? Chciałabym kupić jakieś obrazy i kwiaty do mieszkania. Pusto tu.
- Jasne. Za dziesięć minut tutaj ?
- Dobra.
Poszłam do siebie. Zapakowałam do torebki najpotrzebniejsze rzeczy. Potem wróciłam do kuchni. Mamy jeszcze nie było więc w tym czasie napiłam się coli. Po pięciu minutach przyszła moja rodzicielka. Wyszłyśmy i pojechałyśmy naszym samochodem w stronę centrum. Musiałam mamie tłumaczyć gdzie jechać. Dziesięć minut później byliśmy na miejscu.
- Wow. Duże to centrum.
- Mamo to nie jest Łódź tylko Londyn. Tutaj wszystko jest dużo większe.
- No chyba będę musiała się przyzwyczaić.
Weszliśmy do środka. Było bardzo dużo ludzi.
- Zawsze jest tu tak tłoczno ? - spytała matka
- Właśnie nie. Może jest jakaś promocja.
- Możliwe.
Pochodziłyśmy trochę po sklepach. Mama kupiła kilka obrazów i jakieś dwa kwiaty. Szłyśmy właśnie do kolejnego miejsca, gdy w głośnikach ktoś zaczął mówić.
- Dzisiaj w naszym centrum mamy gości specjalnych. Marzycie, aby poznać One Direction? Czekają na was przy wyjściu. Macie szanse na autografy!
Zamarłam. Przy wyjściu ? I jak tu ich nie spotkać ?
- To nie są ci twoi przyjaciele z wakacji ? Idź się przywitaj. - powiedziała mama
- Tak to oni, ale nie mam zamiaru się z nimi witać. Chce jak najszybciej stąd wyjść.
- Ja jeszcze idę do sklepu. Chcesz to idź do samochodu - podała mi kluczki
Jak najszybciej zeszłam na dół i skierowałam się w stronę wyjścia z opuszczoną głową. Mam nadzieje, że mnie nie rozpoznają. Ale oczywiście ja sierota jak przechodziłam obok nich musiałam na kogoś wpaść. Podniosłam głowę i zobaczyłam znajomą twarz.
___________________________________________________________________________
PRZEPRASZAM, że tak późno ale nie miałam neta na kompie, a na telefonie wstawić nie mogłam. Domyślam się, że nie tego się spodziewaliście w opowiadaniu nie ? Jak myślicie kim jest ta znajoma twarz ? Kolejny postaram się dodać w niedziele, ale nic nie obiecuje.
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Chapter Thirteen
W moich oczach zebrały się łzy. Dlatego mnie okłamał. Nie chciał się ze mną spotkać, bo tak naprawde przyszedł tu. Kurwa po co Kuba mnie tu przyprowadził ? Wolałabym nie wiedzieć.
- Po co mnie tu przyprowadziłeś ? Mogłam nie wiedzieć ! A teraz wszystko się spieprzyło ! - zaczełam krzyczeć na Kube i bić go pięściami.
Swoim zachowaniem zwróciłam uwage Harry'ego, który na mój widok pobladł. No tak, bo w końcu będzie się musiał tłumaczyć. Nie co ja mówie! Nie będzie musiał. Nie mam zamiaru nawet z nim rozmawiać. Harry skierował się w moją strone dosyć chwiejnym krokiem. Odwróciłam się i poszłam do drzwi. Chłopak ruszył za mną.
- Milena prosze wysłuchaj mnie - powiedział.
Jednak tym razem jego głos był inny. Język mu się plątał i ledwo zrozumiałam co mówi.
- Kochanie...
- Nie mów tak do mnie gnojku - wysyczałam
Po jego minie wywnioskowałam, że troche się zdziwił. W oczach pojawił mu się ból. Zrobiło mi się go żal. Nie zmieniłam jednak swojego zachowania i wyszłam z tej meliny. Starałam się nie płakać, ale mi to nie wychodziło. Jak najszybciej skierowałam się do hotelu. Chłopak próbował iść za mną, ale w pewnym momencie chyba zabrakło mu siły, bo się zatrzymał. Po kilku minutach byłam już w pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Kurde czemu ja płacze ? Jego problem. Zresztą ja i tak pod koniec wakacji wyjeżdżam i pewnie nigdy się nie zobaczymy. Nie będę sobie psuć wyjazdu przez jakiegoś narkomana. Tylko szkoda, że ja kocham tego narkomana. Nevermind. Trzeba coś ze sobą zrobić. Wstałam z łóżka i poszłam wyszukać jakiś ładnych rzeczy. Przebrałam się w to. Chwyciłam moją torebke. Mam zamiar dzisiaj się pożądnie zabawić. Po wyjściu z budynku natknełam się na uśmiechniętego Kube, który na mój widok się zdziwił.
- Sądziłem, że będziesz teraz płakać. - rzucił na powitanie.
- Daruj sobie. - powiedziałam i poszłam dalej
Spytałam się jakiegoś blondyna o pożądny klub.
- Chcesz to cię mogę zaprowadzić. Dziewczyna mnie wystawiła i nie mam co robić. Możemy spędzić ten wieczór razem - odpowiedział na moje pytanie.
Dopiero teraz przyjżałam się mu bardziej. Jego proste długie włosy doskonale komponowały się z brązowymi oczami. Był dosyć przystojny.
- To jak ? - spytał - Idziesz ?
- Z chęcią - uśmiechnełam się.
Nie będę robić przecież nic złego. On ma dziewczyne, a ja chyba nadal chłopaka. W końcu z nim oficjalnie nie zerwałam. Podczas drogi do klubu rozmawialiśmy troche. Dowiedziałam się, że chłopak ma na imie Travis i ma 19 lat. Mieliśmy małe problemy z wejściem do klubu, bo nie mam 16 lat, ale na szczęście posiadam urok osobity.
- To co pijemy ? Piwo na początek ? - spytał Travis
- Ja poprosze wódke. - sama nie wierze, że to powiedziałam.
Nigdy nie piłam wódki. Czasami po kilka piw, ale od tego rodzaju alkoholu trzymałam się zdala. Ale w końcu kiedyś musi być ten pierwszy raz. A dzisiaj miałam ochote zaszaleć.
- Ostra - pucił oczko.
Wypiliśmy tak kilka kolejek, a ja już byłam zalana. Co jak co, ale głowe to miałam słabą. Nawet nie widziałam, że jest już około 23.
- Zatańczysz ? - zapytał blondyn.
Nie chcąc pokazać, że ledwo mówie pokiwałam głową. Chodzenie nie wychodziło mi lepiej więc mocno trzymałam się Travisa. Mu się to chyba podobało, bo nie protestował. Jednak zamiast zaprowadzić mnie na parkiet to wylądowaliśmy w koncie.
- Po co mnie tu przyprowadziłeś ? - wyjąkałam.
- Bo mi się podobasz. - powiedział i mnie pocałował.
Odwzajemniłam to. Jednak przy tym pocałunku nie czułam nic. Jego usta były takie zwykłe... Nie to co z Harrym. On całował wspaniale. Przerwał nam błysk fleszy. Skąd tutaj paparazzi ? Mam przejebane. Ludzie wezmą mnie za dziwke. Bo pewnie nią jestem. Wyrwałam się z jego objęć i wybiegłam chwiejnym krokiem i cała zapłakana z klubu. Szłam tak chwiejnym krokiem przed siebie, gdy nagle obok zatrzymało się jakieś auto. Wyskoczyła z niego Dom.
- Co ty tu robisz Milena ? Czemu płaczesz ?
- Ja... ja - nie mogłam z siebie wydobyć słowa.
Wtuliłam się w dziewczyne i zaczęłam szlochać. Teraz sobie uświadomiłam jaka ze mnie idiotka. Gdy zobaczyłam Harry'ego w nałogu powinnam mu pomóc z tego wyjść, a nie iść się całować z jakimś kolesiem. Teraz Harry napewno mnie rzuci i o mnie zapomnij.
- Wsiadaj. Dzisiaj śpisz u mnie. - powiedziała dziewczyna.
Wsiadłam do samochodu, a raczej limuzyny. W środku siedział Niall.
- Przepraszam, że wam wszystko psuje - powiedziałam.
- Nie przejmuj się. I tak wiezliśmy już Dominice do domu. - powiedział Nialler
- Dziękuje wam - przytuliłam się do przyjaciółki i blondyna.
Jechaliśmy w ciszy. Dzięki temu mogłam ponownie przemyśleć całą sprawe. Nie wymyśliłam żadnego sensownego wyjścia z sytuacji.Nagle zadzwonił mi telefon. Na wyświetlaczu widniało imie " Maniek ". Odebrałam. Starałam się, aby mój głos brzmiał w miare normalnie.
- Czesć - przywitałam się.
- Gdzie ty jesteś ? Jest już późno, a ciebie nie ma w hotelu.
- Ja dziś śpie u Dom
- Piłaś ? - cholera.
- Trochę. Miałam po prostu zły dzień.
Właśnie. Jeden zły dzień, a potrai ci spieprzyć całe życie.
- Dobra. Pogadamy kiedy indziej. - rozłączył się.
Spodziewałam się, że będzie gorzej. Spojrzałam na przyjaciółke i Nialla. Chłopak patrzał na mnie wściekłym wzrokiem. Pewnie ma twitter w telefonie i o wszystkim już wie. Wie, że jestem zwykłą dziwką. Szepnął coś dziewczynie, a ona gwałtownie na mnie spojrzała. Przez reszte jazdy czułam ich wzrok na sobie. Dom i Nialler pożegnali się pocałunkiem co mnie wprawiło w jeszcze gorszy nastrój. Ja poszłam na góre, a Dominica poszła wytłumaczyć mamie i siostrze moją wizyte. Weszłam do pokoju. Wyglądał normalnie. Ściany poobklejane plakatami One Direction. Na widok Harry'ego poczułam dziwne ukłucie w sercu. Poczucie winy ? Możliwe. Co z tego, że był to tylko plakat? Do pokoju weszła Dominica.
- Musimy pogadać. Ale to jak wytrzeźwiejesz. - powiedziała szorstkim głosem.
Była na mnie wkurzona. W sumie to się nie dziwie. Rzuciła mi jakąś piżame.
- Idź weź prysznic. Potem połóż się do łóżka. Ja wróce później.
Czułam się winna. I to cholernie.
Wykonałam polecenie. Po prysznicu czułam się trzeźwa, ale i tak położyłam się spać. Nie było łatwe usnąć. Gdy miałam zamknięte oczy pojawiała mi się twarz Harry'ego, a gdy je otworzyłam widziałam ich plakat. Po jakiś dwóch godzinach zasnełam.
Obudził mnie śmiech. Otworzyłam moje zaspane powieki. Leżałam na podłodze, a nademną stała roześmiana Dom.
- Śmiejesz się ze mnie ?
- Tak. To trzeba mieć talent, żeby da razy spaść z łóżka.
- Dwa razy ?
- Pierwszy raz w nocy. Musiałam cię wciągać na łóżko. A drugi raz rano, gdy poszłam po tabletki na kaca.
- Jesteś na mnie mocno wściekła ? - zapytałam po chwili.
- Bardzo.
- Jestem idiotką.
- Wielką.
- Idę się zabić.
- Nie.
Schowałam głowe w kołdre, która też leżała na ziemi i zaczełam jeczeć.
- No już. Wstawaj i weź aspiryne.
Podniosłam się z podłogi, wziełam tabletki i popiłam wodą.
- Dziękuje.
- Za co ?
- Za to, że się mną opiekujesz.
- Przyszykowałam ci moje ciuchy. - zmieniła temat
- Dzięki.
- Idę zrobić śniadanie, a ty się ogarni i ubierz.
Dziewczyna wyszłą z pokoju. Ja ubrałam się w jej rzeczy i poszłam do łazienki. Tam umyłam twarz, rozczesałam włosy i pomalowałam się kosmetykami. Miałam je w swojej torebce. Po drodze do kuchni spotkałam siostre Dom, która szła do swojego pokoju. Uśmiechnełam się blado do niej i poszłam dalej. Stanełam w progu kuchni.
- Siadaj. - powiedziała dzeiwczyna.
Wykonałam polecenie. Dom położyła wielki talerz kanapek i usiadła obok.
- Co się wczoraj zdarzyło ?
- Dobrze wiesz - odpowedziałam.
- Ale chce znać twoją wersje.
Przełknełam głośno śline i zaczełam opowiadać.
- Zaczeło się od tego, że wyszłam rano na spacer. Przed hotelem spotkałam kolege Kube.
- To ten z którym się całowałaś ?
- Nie. Mogłabyś nie przerywać ?
- Jasne.
- Zaprowadził mnie do jakiejś meliny i tam był on - zatrzymałam na chwile - ćpał
- Kto ?!
- Harry. Ja zamiast mu pomóc uciekłam, poszłam do klubu i upiłam się. I wtedy ten chłopak mnie pocałował, a ja odwzajemniłam.
- No nie zrobiłaś najlepiej, ale on też nie jest święty.
- Jestem idiotką.
- Powtarzasz się. A teraz jedz, bo wychodzimy.
- Gdzie ?
- Do chłopaków.
- Nie jestem jeszcze gotowa...
- To idziesz do hotelu, a ja do nich.
- Dobra.
Zjadłyśmy śniadanie po czym wyszłyśmy. Dziewczyna zostawiła mnie pod "Rose", a sama skierowała się dalej. Nie chciałam wchodzić na góre, bo pewnie musiałabym się tłumaczyć Mariuszowi czemu piłam. Nie mam siły opowiadać tej histori ponownie. Postanowiłam się przejść. Przyciągneło mnie pod stadion. To tam się poznaliśmy. Akurat rozpoczynał się jakiś mecz, bo było dosyć dużo ludzi. Kupiłam bilet i weszłam do środka. Usiadłam na tym samym miejscu co na meczu Manchasteru i Chelsea. Teraz Londyn grał z Barceloną. Siedziałam i czekałam na rozpoczęcie dopóki nie zadzwonił mi telefon.
- Gdzie jesteś ? - spytał Mariusz.
- A może by tak cześć ?
- Dobra Siema gdzie jesteś ?
- Na meczu Chelsea i Barcelony.
- Miałaś wrócić do hotelu.
- Ale jetem na meczu.
- Po nim wróć, bo musze ci coś powiedzieć.
- A nie możesz teraz ?
- To zbyt ważne. Pa. - rozłączył się.
Co było takie ważne, że nie mógł mi powiedzieć przez telefon ? No chyba nie chodzi o to, że się upiłam. Pamiętam, że jak miałam 13 lat to właśnie Mariusz pierwszy raz mnie upił. Ktoś zasłonił mi oczy. Nie miałam pojęcia kto więc wyrwałam się i spojrzałam na twarz tej osoby. Julie. Miała cole i popcorn w rękach.
- Cześć - przywitała się.
- Hej.
- Nie spodziewałam się ciebie tutaj.
- Nie wiesz, że kocham piłke ?
- Serio ? Czy przyszłaś na stadion, bo właśnie tu poznałaś Harry'ego ?
- Po prostu się tu przybłąkałam. A skąd wiesz, że tu go poznałam ?
- Kiedyś chłopcy mi opowiadali. Przysiądziesz się do nas ? - wskazała na siedzących niedaleko Zayna i Harry'ego.
- To chyba nie jest dobry pomysł.
- Proszę.
- Nie jestem jeszcze gotowa.
- Skoro nie chcesz to pa.
*Perspektywa Julie "
Podałam napoje chłopakom i usiadłam obok. Harry był tak znudzony, że prawie spał.
- Zgadnijcie kogo spotkałam.
- Selene Gomez ? - zażartował Zayn.
- Lepiej.
- Megan Fox ?
- Milene - powiedziałam, a Harry gwałtownie podniósł głowe.
- Jest tu ? - spytał.
- Tak. - wskazałam na nią.
- Idę tam. - wstał.
- Nie wydaje mi się, aby to był najlepszy pomysł - chwyciłam go za ręke.
- Teraz albo nigdy.
Poszedł, a my z Zaynem oglądaliśmy mecz.
*Perspektywa Mileny*
Jest coraz gorzej. Nawet mecz mnie nie interesuje. Ktoś koło mnie usiadł, ale nie zwracałam uwagi na niego.
- Cześć. - powiedział dobrze znany mi głos.
Podniosłam głowe. Siedział obok mnie i się do mnie odezwał.
- Hey - wyjąkałam.
- Możemy pogadać ?
- A chcesz ? Powinieneś teraz uciec i o mnie zapomnieć.
- Nie potrafie. Chce ci wybaczyć i mam nadzieje, że ty wybaczysz mi.
Teraz to miałam mętlik w głowie. Nie spodziewałam się, że chce mi wybaczyć.
- Przepraszam, ale nie jestem jeszcze gotowa. - powiedziałam, a on zawiedziony odszedł.
Milena co ty najlepszego robisz ? Kochasz go. On chce ci wybaczyć, a ty go odpychasz ? Jesteś idiotką. Czemu ja mu powiedziałam, że nie jestem jeszcze gotowa ? Jestem i to bardzo.
Obejrzałam mecz do końca a potem wróciłam do hotelu. Zanim poszłam do siebie postanowiłam, że wejdę do Mariusza i dowiem się o co chodzi. Zapukałam. Drzwi otworzyła mi smutna Asia.
- Co się stało ? - weszłam do pokoju.
- Tak. - Mariusz zaczerpnął powietrza - Babcia Joasi nie żyje. Musimy wracać do Polski.
- Co ?! - mój świat legł w gruzach.
Wiedziałam, że o prędzej czy później nastąpi, ale że teraz ? Co będzie z Dom, Julie, Harrym no i chłopakami ? Mimo to postanowiłam grać twardą.
- Przykro mi - przytuliłam przyjaciółke
- To i tak by prędzej czy później się stało - starała się nie płakać.
Joasia zawsze była mocno związana z babcią. Szczerze mówiąc to chyba bardziej niż matką.
- Kiedy wyjeżdżamy ? - spytałam
- W nocy.
Super. Jest 13 więc mam pół dnia aby pożegnać się ze wszystkimi conajmniej na trzy lata. Prędzej niż przed osiemnastką tu napewno nie przyjadę.
- Pozwólcie, że pójde się ze wszystkimi pożegnać. - powiedziałam i wyszłam.
Pokochałam to miasto i najchętniej bym z niego wgl nie wyjeżdżała. A w Polsce co mnie czeka ? Dziewczyny w szkole będą mnie wyzywać po lubie piłke nożną. Dla nich jeśli dziewczyna chociaż troche zachowuje się jak chłopak jest dnem. Taka jest szara rzeczywistość mojego gimnazjum. Ale jeszcze rok i idę do liceum.
Wyszłam z hotelu. Najpierw chciałam się pożegnać z Dominic więc wybrałam jej numer.
- Hey.
- O cześć. Już się stęskniłaś ? - zażartowała.
Chyba miała dobry humor.
- Nie. Gdzie jesteś ? Musimy pogadać.
- Brzmisz poważnie. U chłopaków.
- Zaraz tam będę - powiedziałam.
Wsiadłam do pierwszej lepszej taksówki i podałam adres. Droga bardzo mi się dłużyła. Gdy w końcu dojechaliśmy do celu zapłaciłam i wysiadłam z taksówki. Jako, że ochroniarz, który pilnuje domu chłopaków już mnie znał bez problemu dostałam się do mieszkania. Wszyscy siedzieli w salonie i bawili się w najlepsze. Będzie mi tego brakować.
- Co ty tu robisz ? - usłyszałam głos za mną.
Doskonale wiedziałam do kogo należał, chociaż był szorstki.
- Przyszłaś się zabawić z kolejnym z nas ? Kogo teraz wybierzesz ? - dodał.
To cholernie zabolało. Wiem, że go zraniłam, ale z tego i tak by nic nie było. Przecież wracam do Polski. Odwróciłam się do niego. Zamiast jego pięknej twarzy ujrzałam maske. Próbował grać twardego, ale ja go już za dobrze poznałam.
- Przyszedłam się pożegnać - z twarzy znikneła mu maska, a pojawił się smutek.
- Pożegnać? - usłyszałam głos Dominic.
Odwróciłam się. Za mną stała piątka zaciekawionych ludzi.
- Może usiądzcie ?
Skierowaliśmy się do salonu. Oni usiedli na kanapie a ja stanełam przed nimi.
- Powiesz nam w końcu o co chodzi ? - spytał zniecierpliwiony Zayn
- Wyjeżdżam.
- Na ile ? - spytała Dom.
- Do Polski. Na trzy lata. Dopóki nie skończe osiemnastki tu nie wróce. - wyjaśniłam.
Harry wstał i wybiegł po drodze łapiąc kurtke.
- Nie mówisz serio ? - spytał Lou.
- Mówie - rozpłakałam się.
Wszyscy wstali i mnie przytulili. Po południe spędziliśmy na pogawędkach. Jednak brakowało mi tu jednej osoby. Jego... To za nim będę najbardziej tęsknić. Około 21 razem z Dom wyszłyśmy stamtąd. Przed domem jeszcze ostatni raz się pożegnałyśmy, a potem wróciłam do pokoju. Spakowałam swoje rzeczy. Przypomniało mi się, że mam na sb rzeczy Dominic. Wybrałam jej numer, żeby dowiedzieć się co z nimi zrobić.
- Cześć. Sorry, że przeszkadzam, ale dopiero teraz zauważyłam, że mam na sb twoje ubrania. Co z nimi zrobić ?
- Hei. Weź je ze sobą. Będziesz miała jakąś pamiątke po mnie.
- Kochana jesteś. Dziękuje. - wtedy do pokoju wszedł Maniek - Muszę kończyć. Pa - rozłączyłam się
- Zapakowana ? Musimy już jechać.
- Chciałam jeszcze wziąść przysznic, ale chyba nie zdąże.
- No nie.
Wziełam swoje walizki i wyszłam za bratem z pokoju. Na korytarzu czekała na nas już Asia z Maciejem. On też leci z nami.
- Hej - przywitałam się z nimi
*
Siedziałam już w samolocie do Polski. Żegnaj Londynie. Witaj stary domu. Czas wrócić do świata w, którym jestem szarą myszką.________________________________________________________________________________
Zjebałam. Nie dość, że rozdział jest kompletną katastrofą to jeszcze dodałam po czasie. Przepraszam, że was zawiodłam. Wszystko się tu dzieje tak za szybko. Mógłby to być koniec opowiadania. Ale teraz pytanie do was: Chcecie tego ?
środa, 6 czerwca 2012
Chapter Twelve
Podczas gry w tego węża dostałam sms od Harry'ego.
"Spotkamy się jeszcze dzisiaj ? "
" Idioto widzieliśmy się rano. "
" Ale rano było dawno "
" Kilka godzin temu"
" No i uciekłaś bez pożegnania"
" Nie chciałam cię budzić"
" To jak ? Wpadniesz ? "
" No dobra"
" Ok. Gdzie jesteś ? Przyjadę po ciebie. "
" Ale, że teraz ? "
" No. Gdzie jesteś ? "
" W kręgielni, która jest obok mojego hotelu "
" Zaraz tam będę. Pa :xxx "
Posiedziałam jeszcze chwile i patrzałam na grę moich znajomych. Wygrywał Mariusz, a po nim był Kuba. Po chwili poczułam, że ktoś mnie przytula od tyłu. Był to Harry.
- Szybki jesteś - przywitałam się
- Do ciebie się spieszę. - odpowiedział, a ja go pocałowałam.
Wtedy podeszła do nas cała trójka.
- Skończyliście już ? - zapytałam.
- No tak. Godzinka już mineła. Wygrałem! - odpowiedział Mariusz
- Bo oszukiwałeś ! - odezwał się Kuba.
Zaczeli się kłócić, że nie prawda itp. Po chwili miałam już tego dość i im przerwałam.
- Wracacie do hotelu czy gdzieś jeszcze się wybieracie ?
- No chyba wracamy, a ty ? - Asia
- Ja idę do Harry'ego
- Spoko.
Razem z loczkiem wyszliśmy z tej całej kręgielni. Przed budynkiem stał czarny samochód do, którego wsiedliśmy.
- Czemu nie jedziemy do was ? - zapytałam, gdy zobaczyłam, że kierujemy się w przeciwną stronę.
- Bo zabieram cię na spacer.
- Samochodem ?
- Najpierw jedziemy na plaże. Tam zrobimy sobie długi spacer. Taki romantyczny.
- haha. Serio lubisz romantyczne rzeczy ?
- No ja lubie wszystko co ty.
- A skąd pewność, że ja lubie ?
- Bo jesteś dziewczyną.
- Niby jestem, ale zamiast tego spaceru wolałabym pograć sobie na przykład w piłke nożną.
- Serio ? Dziewczyna, która chce grać w noge ? Jesteś skarbem.
- Jestem po prostu wyjątkowa.
- I skromna.
- Oj tam. Czepiasz się.
- To zawracamy i zabieram cię na stadion Chelsea.
- Ale po co ?
- Zobaczysz.
Ciekawiło mnie po co tam jedziemy. Reszte jazdy spędziliśmy w milczeniu. Dopiero pod wielkim stadionem Harry się odezwał.
- Jesteśmy - powiedział.
- Wiesz, że tutaj się poznaliśmy ? - wzieło mnie na wspomnienia.
- Wiem. Chodź.
Po chwili staliśmy już na murawie ogromnego stadionu. Zawsze marzyłam, aby się na niej znaleźć. Nie wiem skąd, ale Hazza miał w rękach piłkę.
- Stań na bramce - powiedział
Nie lubie być bramkarzem, ale zrobiłam wyjątek. Harry strzelał karne, a ja starałam je bronić. Nie wychodziło mi to za bardzo. Oczywiście nie obyło się bez śmiechu.
- Teraz zmiana ! - krzyknęłam po kilku minutach gry.
- Dobra.
- A tak wgl to jakim cudem załatwiłeś nam wejście tutaj ?
- Ma się swoje sposoby.
Teraz to ja miałam strzelać karne. Harry był dobrym bramkarzem, ale nie udawało mu się bronić. No bo w końcu ja byłam świetna w piłke nożną. Tsa. Moja skromność. Graliśmy i wygłupialiśmy się tak do wieczora. Po tym Harry odwiózł mnie do domu, a sam pojechał do sb
.
*
Obudziłam się około godziny dziewiątej. Wyskoczyłam z łóżka i skierowałam się do łazienki po drodze zabierając pierwsze lepsze ciuchy < link >. Tam wziełam szybki prysznic, ubrałam się, ogarnełam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Usiadłam na łóżko i doszłam do wniosku, że wypadałoby się dzisiaj spotkać z Dom. Wybrałam jej numer. Po pięciu sygnałach usłyszałam:
- Halo ?
- Za halo w morde walą - rzuciłam na przywitanie.
- Cześć Milena.
- No hej teletubisiu - miałam dziś dobry humor. - Masz dzisiaj wolne czy umuwiłaś się na randke z Po (dop.autora: Jakby co to Po to teletubiś )
- Umówiłam się dzisiaj z Niallem - w tym momencie zakrztusiłam się własną śliną - No co ?
- Czyli jednak randka z Po - zaśmiałam się - A o której ?
- W sumie to właśnie po mnie jedzie. Wybieramy się nad jezioro na cały dzień.
- No to życzę udanej randki.
- Dzięki. Ja już muszę kończyć, bo Niall przyjechał. Buziaki.
Nawet nie zdążyłam jej odpowiedzieć, bo się rozłączyła. No i nie mam co robić. Zadzwonie do Harolda. Może będzie się chciał ze mną spotkać.
- Hej kochanie - przywitałam się
- Cześć kotek - opdpowiedział
- Co robisz dzisiaj ? Może zechciałbyś się ze mną znowu spotkać ?
- Nie mogę. Mamy wywiad, a potem rozdajemy autografy itp. Przepraszam skarbie, ale musze kończyć - rozłączył.
Aha. Skłamał. Napewno nie mają żadnego wywiadu, bo Niall jest z Dom na randce. I dlaczego musiał tak pilnie kończyć ? Jesteśmy w związku nawet nie od tygodnia, a on mnie już okłamuje. Wyjaśnie to z nim później. Ostatnimi osobami z którymi bym mogła spędzić dzień jest Asia i Mariusz. Wziełam wyposarzoną w telefon, żelki, lustrzanke i cole torebke i wyszłam z pokoju. Zamknełam drzwi po czym zapukałam do pokoju obok. Otworzyła mi wystrojona Asia.
- Hej - powiedziałam, a dziewczyna uśmiechneła się na mój widok.
- Cześć. Wejdź.
No i weszłam. W środku stał Mariusz. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że miał na sobie swoje najlepsze ciuchy.
- Cześć siostra.
- Em. No hej. Wybieracie się gdzieś czy co, że jesteście tacy wystrojeni ? - spytałam.
- Mariusz zabiera mnie na całodzienną randke. Będziemy zwiedzać Londyn, jakiś obiad w restauracji. I takie tam. - pochwaliła się Joasia.
Zajebiście. Czyli ten dzień spędze sama.
- A co ? - zapytał Maniek.
- Nic, nic. Chciałam tylko powiedzieć, że idę na spacer - skłamałam.
Gdybym powiedziała, że przyszłam aby spędzić z nimi czas to Aśka kazałaby mi iść z nimi, a tego nie chce.
- No to ja już pójde - powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Nie wracałam do siebie tylko postanowiłam się przejść. Weszłam do windy. W środku był Kuba, który ucieszył się na mój widok.
- Cześć
- Hej - mruknełam nie zwracając na niego zbytniej uwagi.
- Można wiedzieć gdzie się wybierasz ?
- Przed siebie.
- A może chcesz iść ze mną do pewnego miejsca ?
- Pewnego miejsca ? Czy ty chcesz mnie zabrać na randke czy coś w tym rodzaju ?
- Nie. Chce ci tylko coś pokazać.
- W sumie to i tak nie mam co robić więc pójdę z tobą.
Na początku szliśmy normalną londyńską ulicą, ale w pewnej chwili skręciliśmy w uliczke. Była dosyć obskurna. Na myśl mi przyszło, że prowadzi mnie tu, bo chce mnie zgwałcić.
- Ej, ale ty nie chcesz mnie zgwałcić ? - zapytałam, a chłopak się zaśmiał.
- Nie. Chce ci coś tylko pokazać. Chodź - wskazał na jakieś zniszczone drzwi.
Weszliśmy do środka. Wyglądało tutaj jak w melinie. W powietrzu unosił się zapach papierosów. W środku było kilku ludzi. Narkomani.
- Po co mnie tu przyprowadziłeś ? - spytałam wkurzona.
- Po to, aby ci go pokazać - wskazał na chłopaka siedzącego w kącie i wciągającego biały proszek.
Nie mogłam w to uwierzyć. To był naprawde on. Ćpał.
________________________________________________________________________________
Cieszcie się, bo macie rozdział w środku tygodnia ^^ Ale to tylko dlatego, że teraz nie będę pisać z wyprzedzeniem i wstawiam to co mam napisane ;3 W niedziele możecie się spodziewać meega długiego rozdziału xD Zresztą ten też nie jest krótki <3 Mogę liczyć na komentarze ?
"Spotkamy się jeszcze dzisiaj ? "
" Idioto widzieliśmy się rano. "
" Ale rano było dawno "
" Kilka godzin temu"
" No i uciekłaś bez pożegnania"
" Nie chciałam cię budzić"
" To jak ? Wpadniesz ? "
" No dobra"
" Ok. Gdzie jesteś ? Przyjadę po ciebie. "
" Ale, że teraz ? "
" No. Gdzie jesteś ? "
" W kręgielni, która jest obok mojego hotelu "
" Zaraz tam będę. Pa :xxx "
Posiedziałam jeszcze chwile i patrzałam na grę moich znajomych. Wygrywał Mariusz, a po nim był Kuba. Po chwili poczułam, że ktoś mnie przytula od tyłu. Był to Harry.
- Szybki jesteś - przywitałam się
- Do ciebie się spieszę. - odpowiedział, a ja go pocałowałam.
Wtedy podeszła do nas cała trójka.
- Skończyliście już ? - zapytałam.
- No tak. Godzinka już mineła. Wygrałem! - odpowiedział Mariusz
- Bo oszukiwałeś ! - odezwał się Kuba.
Zaczeli się kłócić, że nie prawda itp. Po chwili miałam już tego dość i im przerwałam.
- Wracacie do hotelu czy gdzieś jeszcze się wybieracie ?
- No chyba wracamy, a ty ? - Asia
- Ja idę do Harry'ego
- Spoko.
Razem z loczkiem wyszliśmy z tej całej kręgielni. Przed budynkiem stał czarny samochód do, którego wsiedliśmy.
- Czemu nie jedziemy do was ? - zapytałam, gdy zobaczyłam, że kierujemy się w przeciwną stronę.
- Bo zabieram cię na spacer.
- Samochodem ?
- Najpierw jedziemy na plaże. Tam zrobimy sobie długi spacer. Taki romantyczny.
- haha. Serio lubisz romantyczne rzeczy ?
- No ja lubie wszystko co ty.
- A skąd pewność, że ja lubie ?
- Bo jesteś dziewczyną.
- Niby jestem, ale zamiast tego spaceru wolałabym pograć sobie na przykład w piłke nożną.
- Serio ? Dziewczyna, która chce grać w noge ? Jesteś skarbem.
- Jestem po prostu wyjątkowa.
- I skromna.
- Oj tam. Czepiasz się.
- To zawracamy i zabieram cię na stadion Chelsea.
- Ale po co ?
- Zobaczysz.
Ciekawiło mnie po co tam jedziemy. Reszte jazdy spędziliśmy w milczeniu. Dopiero pod wielkim stadionem Harry się odezwał.
- Jesteśmy - powiedział.
- Wiesz, że tutaj się poznaliśmy ? - wzieło mnie na wspomnienia.
- Wiem. Chodź.
Po chwili staliśmy już na murawie ogromnego stadionu. Zawsze marzyłam, aby się na niej znaleźć. Nie wiem skąd, ale Hazza miał w rękach piłkę.
- Stań na bramce - powiedział
Nie lubie być bramkarzem, ale zrobiłam wyjątek. Harry strzelał karne, a ja starałam je bronić. Nie wychodziło mi to za bardzo. Oczywiście nie obyło się bez śmiechu.
- Teraz zmiana ! - krzyknęłam po kilku minutach gry.
- Dobra.
- A tak wgl to jakim cudem załatwiłeś nam wejście tutaj ?
- Ma się swoje sposoby.
Teraz to ja miałam strzelać karne. Harry był dobrym bramkarzem, ale nie udawało mu się bronić. No bo w końcu ja byłam świetna w piłke nożną. Tsa. Moja skromność. Graliśmy i wygłupialiśmy się tak do wieczora. Po tym Harry odwiózł mnie do domu, a sam pojechał do sb
.
*
Obudziłam się około godziny dziewiątej. Wyskoczyłam z łóżka i skierowałam się do łazienki po drodze zabierając pierwsze lepsze ciuchy < link >. Tam wziełam szybki prysznic, ubrałam się, ogarnełam włosy i zrobiłam lekki makijaż. Usiadłam na łóżko i doszłam do wniosku, że wypadałoby się dzisiaj spotkać z Dom. Wybrałam jej numer. Po pięciu sygnałach usłyszałam:
- Halo ?
- Za halo w morde walą - rzuciłam na przywitanie.
- Cześć Milena.
- No hej teletubisiu - miałam dziś dobry humor. - Masz dzisiaj wolne czy umuwiłaś się na randke z Po (dop.autora: Jakby co to Po to teletubiś )
- Umówiłam się dzisiaj z Niallem - w tym momencie zakrztusiłam się własną śliną - No co ?
- Czyli jednak randka z Po - zaśmiałam się - A o której ?
- W sumie to właśnie po mnie jedzie. Wybieramy się nad jezioro na cały dzień.
- No to życzę udanej randki.
- Dzięki. Ja już muszę kończyć, bo Niall przyjechał. Buziaki.
Nawet nie zdążyłam jej odpowiedzieć, bo się rozłączyła. No i nie mam co robić. Zadzwonie do Harolda. Może będzie się chciał ze mną spotkać.
- Hej kochanie - przywitałam się
- Cześć kotek - opdpowiedział
- Co robisz dzisiaj ? Może zechciałbyś się ze mną znowu spotkać ?
- Nie mogę. Mamy wywiad, a potem rozdajemy autografy itp. Przepraszam skarbie, ale musze kończyć - rozłączył.
Aha. Skłamał. Napewno nie mają żadnego wywiadu, bo Niall jest z Dom na randce. I dlaczego musiał tak pilnie kończyć ? Jesteśmy w związku nawet nie od tygodnia, a on mnie już okłamuje. Wyjaśnie to z nim później. Ostatnimi osobami z którymi bym mogła spędzić dzień jest Asia i Mariusz. Wziełam wyposarzoną w telefon, żelki, lustrzanke i cole torebke i wyszłam z pokoju. Zamknełam drzwi po czym zapukałam do pokoju obok. Otworzyła mi wystrojona Asia.
- Hej - powiedziałam, a dziewczyna uśmiechneła się na mój widok.
- Cześć. Wejdź.
No i weszłam. W środku stał Mariusz. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że miał na sobie swoje najlepsze ciuchy.
- Cześć siostra.
- Em. No hej. Wybieracie się gdzieś czy co, że jesteście tacy wystrojeni ? - spytałam.
- Mariusz zabiera mnie na całodzienną randke. Będziemy zwiedzać Londyn, jakiś obiad w restauracji. I takie tam. - pochwaliła się Joasia.
Zajebiście. Czyli ten dzień spędze sama.
- A co ? - zapytał Maniek.
- Nic, nic. Chciałam tylko powiedzieć, że idę na spacer - skłamałam.
Gdybym powiedziała, że przyszłam aby spędzić z nimi czas to Aśka kazałaby mi iść z nimi, a tego nie chce.
- No to ja już pójde - powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Nie wracałam do siebie tylko postanowiłam się przejść. Weszłam do windy. W środku był Kuba, który ucieszył się na mój widok.
- Cześć
- Hej - mruknełam nie zwracając na niego zbytniej uwagi.
- Można wiedzieć gdzie się wybierasz ?
- Przed siebie.
- A może chcesz iść ze mną do pewnego miejsca ?
- Pewnego miejsca ? Czy ty chcesz mnie zabrać na randke czy coś w tym rodzaju ?
- Nie. Chce ci tylko coś pokazać.
- W sumie to i tak nie mam co robić więc pójdę z tobą.
Na początku szliśmy normalną londyńską ulicą, ale w pewnej chwili skręciliśmy w uliczke. Była dosyć obskurna. Na myśl mi przyszło, że prowadzi mnie tu, bo chce mnie zgwałcić.
- Ej, ale ty nie chcesz mnie zgwałcić ? - zapytałam, a chłopak się zaśmiał.
- Nie. Chce ci coś tylko pokazać. Chodź - wskazał na jakieś zniszczone drzwi.
Weszliśmy do środka. Wyglądało tutaj jak w melinie. W powietrzu unosił się zapach papierosów. W środku było kilku ludzi. Narkomani.
- Po co mnie tu przyprowadziłeś ? - spytałam wkurzona.
- Po to, aby ci go pokazać - wskazał na chłopaka siedzącego w kącie i wciągającego biały proszek.
Nie mogłam w to uwierzyć. To był naprawde on. Ćpał.
________________________________________________________________________________
Cieszcie się, bo macie rozdział w środku tygodnia ^^ Ale to tylko dlatego, że teraz nie będę pisać z wyprzedzeniem i wstawiam to co mam napisane ;3 W niedziele możecie się spodziewać meega długiego rozdziału xD Zresztą ten też nie jest krótki <3 Mogę liczyć na komentarze ?
niedziela, 3 czerwca 2012
Chapter Eleven
Gdy się obudziłam zobaczyłam, że Harry już nie śpi. Patrzył się na mnie.
- Dlaczego się na mnie patrzysz ? - spytałam.
- Bo jesteś piękna.
- Kłamiesz.
- Nie. To szczera prawda.
Zaśmiałam się i wyskoczyłam z łóżka.
- Wstawaj. - powiedziałam.
Chłopak pokiwał przecząco głową. Udałam się do łazienki, żeby się umyć. Wziełam szybki prysznic i ubrałam swoje wczorajsze ciuchy. Niestety nie miałam nic innego do ubrania. Kiedy wyszłam Harry zasnął ponownie. Tym mu odpuściłam i wyszłam po cichu z pokoju.. W kuchni siedziała cała reszta.
- Co tak cicho wczoraj było ? - zapytał Lou.
Nie odpowiedziałam nic tylko się zaśmiałam. Zajełam wolne miejsce przy stole, a Liam podał mi płatki.
- To co dziś robimy ? - spytał Zayn
- Ja zaraz wracam do hotelu. - oznajmiłam
- Już - spytał zawiedziony Liam
- Tak. Muszę spędzić troche czasu z bratem.
- To zaproś go tu.- zaproponował Lou
- Żeby zobaczył was i nie pozwolił mi tu przychodzić ?
- Czemu miałby ci zabronić ?
- Bo zachowujecie się jak małpy ?
Wstałam od stołu i wstawiłam miske do zlewu. Następnie chwyciłam torbe i wyszłam z domu. Na pożegnanie rzuciłam tylko "Cześć". Jako, że do hotelu nie miałam daleko to po dwudziestu minutach byłam już u siebie w pokoju. Przebrałam się w zwykłe szare rurki, sportową bluze i adidasy. Może nie był to zbyt modny zestaw, ale tym razem postawiłam na wygode. Postanowiłam wejść na twittera. Znowu kilka tysięcy followersów więcej. Gdy już wszystko w miare ogarnełam wyłączyłam komputer. Nie miałam co robić więc postanowiłam zobaczyć co porabia mój braciszek i Asia. Niestety nikogo u nich w pokoju nie było. Wróciłam do siebie i wybrałam numer brata.
- Hej. - przywitałam się.
- Cześć. Jesteś już w hotelu ? - zapytał.
- Tak. Chciałam do was wpaść i pogadać, ale nikogo nie ma.
- No my też nie będziemy przez całe wakacje w pokoju siedzieć.
- A gdzie jesteście ?
- Na kręglach. Poznaliśmy tutaj chłopaka z Polski. Polubiłabyś go.
- Ej no to może ja wpadne do was ? W której kręgielni jesteście ?
- Tej obok hotelu. Jest taki duży świecący napis. Znajdziesz szybko.
- Okey. Będę za dziesięć minut.
Rozłączyłam się. Chwyciłam torbe i wyszłam z pokoju. Po chwili stałam już przed hotelem. W oczy rzucił mi się duży napis " Kręgielnia ". Zaraz po wejściu zauważyłam Asie i Mariusza. Ale gdzie jest ten chłopak ? Nie żeby coś, ale chciałabym go poznać. Podeszłam do świetnie bawiącej się pary.
- Siema. Dawno się nie widzieliśmy. - rzuciłam.
- No. Ciągle masz wychodne do chłopaka. - Maniek.
- Mówisz jak mama.
- Mogę też grać ? - spytałam.
- Nie. Są zapisane tylko trzy osoby - brat.
- Ej właśnie co to za chłopak ? - zapomniałam o tym gostku.
- O właśnie idzie. - Asia wskazała na chłopaka wracającego z toalety.
No przecież to ten... no ten z windy.
- Milena ? - szczerze to się zdziwiłam, że mnie pamięta
- To wy się znacie ?
- Nie. Tzn. tak. Spotkaliśmy się kiedyś w windzie. - wyjaśniłam.
- Dobra. To gramy ? - niecierpliwił się Maniek.
- Wy gracie.
- Chcesz to możesz grać za mnie. - zaproponował ten chłopak.
- Nie dzięki - odpowiedziałam
Oni zajeli się grą, a ja zaczęłam grać w węża na moim telefonie.
___________________________________________________________________
W tym rozdziale jest dużo dialogów ^^ Końcówkę to już kompletnie zjebałam. Ten rozdział pisałam już dawno przy meczu finałowym ligi mistrzów xD Czyli 19 maja. U mnie wmieście dzisiaj jest przyjęci i musiałam roznosić telegramy ;< Jest dopiero 13, a ja już jestem padnięta. Chce wam podziękować, że tak gwałtownie wzrosła liczba odwiedzin : ) Domyślałam się, że to dzięki Beigeee, która poleciła moje opowiadanie na swoim blogu ^^
- Co tak cicho wczoraj było ? - zapytał Lou.
Nie odpowiedziałam nic tylko się zaśmiałam. Zajełam wolne miejsce przy stole, a Liam podał mi płatki.
- To co dziś robimy ? - spytał Zayn
- Ja zaraz wracam do hotelu. - oznajmiłam
- Już - spytał zawiedziony Liam
- Tak. Muszę spędzić troche czasu z bratem.
- To zaproś go tu.- zaproponował Lou
- Żeby zobaczył was i nie pozwolił mi tu przychodzić ?
- Czemu miałby ci zabronić ?
- Bo zachowujecie się jak małpy ?
Wstałam od stołu i wstawiłam miske do zlewu. Następnie chwyciłam torbe i wyszłam z domu. Na pożegnanie rzuciłam tylko "Cześć". Jako, że do hotelu nie miałam daleko to po dwudziestu minutach byłam już u siebie w pokoju. Przebrałam się w zwykłe szare rurki, sportową bluze i adidasy. Może nie był to zbyt modny zestaw, ale tym razem postawiłam na wygode. Postanowiłam wejść na twittera. Znowu kilka tysięcy followersów więcej. Gdy już wszystko w miare ogarnełam wyłączyłam komputer. Nie miałam co robić więc postanowiłam zobaczyć co porabia mój braciszek i Asia. Niestety nikogo u nich w pokoju nie było. Wróciłam do siebie i wybrałam numer brata.
- Hej. - przywitałam się.
- Cześć. Jesteś już w hotelu ? - zapytał.
- Tak. Chciałam do was wpaść i pogadać, ale nikogo nie ma.
- No my też nie będziemy przez całe wakacje w pokoju siedzieć.
- A gdzie jesteście ?
- Na kręglach. Poznaliśmy tutaj chłopaka z Polski. Polubiłabyś go.
- Ej no to może ja wpadne do was ? W której kręgielni jesteście ?
- Tej obok hotelu. Jest taki duży świecący napis. Znajdziesz szybko.
- Okey. Będę za dziesięć minut.
Rozłączyłam się. Chwyciłam torbe i wyszłam z pokoju. Po chwili stałam już przed hotelem. W oczy rzucił mi się duży napis " Kręgielnia ". Zaraz po wejściu zauważyłam Asie i Mariusza. Ale gdzie jest ten chłopak ? Nie żeby coś, ale chciałabym go poznać. Podeszłam do świetnie bawiącej się pary.
- Siema. Dawno się nie widzieliśmy. - rzuciłam.
- No. Ciągle masz wychodne do chłopaka. - Maniek.
- Mówisz jak mama.
- Mogę też grać ? - spytałam.
- Nie. Są zapisane tylko trzy osoby - brat.
- Ej właśnie co to za chłopak ? - zapomniałam o tym gostku.
- O właśnie idzie. - Asia wskazała na chłopaka wracającego z toalety.
No przecież to ten... no ten z windy.
- Milena ? - szczerze to się zdziwiłam, że mnie pamięta
- To wy się znacie ?
- Nie. Tzn. tak. Spotkaliśmy się kiedyś w windzie. - wyjaśniłam.
- Dobra. To gramy ? - niecierpliwił się Maniek.
- Wy gracie.
- Chcesz to możesz grać za mnie. - zaproponował ten chłopak.
- Nie dzięki - odpowiedziałam
Oni zajeli się grą, a ja zaczęłam grać w węża na moim telefonie.
___________________________________________________________________
W tym rozdziale jest dużo dialogów ^^ Końcówkę to już kompletnie zjebałam. Ten rozdział pisałam już dawno przy meczu finałowym ligi mistrzów xD Czyli 19 maja. U mnie wmieście dzisiaj jest przyjęci i musiałam roznosić telegramy ;< Jest dopiero 13, a ja już jestem padnięta. Chce wam podziękować, że tak gwałtownie wzrosła liczba odwiedzin : ) Domyślałam się, że to dzięki Beigeee, która poleciła moje opowiadanie na swoim blogu ^^
niedziela, 27 maja 2012
Chapter Ten
Podczas sprzątania skaleczyłam się szkłem. Harry widząc to otworzył szafkę i wyciągnął z niej plaster. Po czym pocałował mi ranę i nakleił plaster. Według mnie to było słodkie. Ogólnie on jest bardzo słodki. Mogłabym się wgl z nim nie rozstawać.
- Trzeba to do końca posprzątać - powiedziałam i schyliłam się.
- O nie! Znowu się skaleczysz. Ja to zrobię - odciągnął mnie od szkła.
Oparłam się o lodówkę i przyglądałam się poczynaniom loczka. On też spoglądał co chwile na mnie. Nagle zadzwonił mi telefon.
*rozmowa*
- Gdzie ty jesteś ? Praktycznie cie nie ma w pokoju. - krzyknął Mariusz.
- Porwali mnie. Trzymają w jakiejś starej piwnicy i biją. - powiedziałam.
- Co ? Gdzie ? Jak ? Dzwonie na policje - panikował, a ja wybuchłam śmiechem - wrabiasz mnie.
- No co ty ? Skąd wiesz ?
- Dobra dosyć tego. Podobno ma być burza więc wracaj do pokoju. - wkurzył się.
- Co ? Czemu ? Dopiero tu przyszłam. - zaczęłam jęczeć.
W tym momencie usłyszałam grzmot i zgasło światło. Miał racje co do tej burzy.
- Cholera. Burza już tu jest. Muszę zostać.
- Dobra. Zadzwonię potem. - powiedział i rozłączył się.
*koniec rozmowy*
- Boisz się ? - zapytał dobrze mi znany głos i mnie przytulił.
- Z tobą ? Wcale. - wtuliłam się w niego jeszcze bardziej.
Chwycił mnie za rękę i skierowaliśmy się do salonu.
- Czemu nie ma prądu ? - no jasne. Lou geniusz.
- Buka * była i zabrała. - odpowiedziałam.
- Serio ? Czemu ja jej nie widziałem ? - zaraz go jebne.
- Louis nie ma prądu, bo burza jest. - wyjaśniła Dom.
- To czemu Milena mi tu o Buce gada. - teraz to mu przywaliłam.
- Ej ! Za co to ? - krzyknął Liam.
- Sorry. Chciałam walnąć Lou. - powiedziałam.
- Spoko. Ja to zrobię. - odpowiedział i uderzył chłopaka.
- Ja się tak nie bawie! - obraził się i poszedł do swojego pokoju.
Długo jednak tam nie pobył, bo po chwili wrócił twierdząc, że boi się burzy. Zachowuje się jak dziecko...
- Co robimy ? - spytał Niall.
- A co można robić w czasie burzy ? - zapytałam.
- Mnie głowa boli. Mogłabym się gdzieś położyć ? - spytała Dom.
- Jasne. Możesz u mnie w sypialni - wyrwał się blondyn.
Po ich wyjściu usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy gadać o wszystkim i niczym. Ja oczywiście wtuliłam się w Harrego, bo jednak trochę się bałam.
* Perspektywa Dominic *
Niall zaprowadził mnie do jakiegoś pokoju. Nie widziałam wystroju ponieważ było ciemno. Zdjełam buty i bluze po czym wskoczyłam do wskazanego przez blondyna łóżka. Muszę przyznać, że było bardzo miękkie. Gdy cień chłopaka skierował się w kierunku drzwi z moich ust wypłyneły słowa. Sama nie wiem dlaczego je wypowiedziałam.
- Możesz zostać ? Nie chciałabym być sama.
- Jasne. - odpowiedział chłopak.
Wydawało mi się, że ma uśmiech na twarzy. Zbliżył się do łóżka i położył obok. Zaczęliśmy rozmawiać. Było idealnie...
* Perspektywa Mileny *
- Dobra ciołki. Co robimy ? - zapytałam, gdy znudziła mi się rozmowa.
- No rozmawiamy nie ? - odpowiedział mi Zayn.
- A coś innego ? Nie obchodzą mnie za bardzo opowieści jak to wspaniale czujecie się na scenie.
- Jesteś pierwszą osobą, która tak mówi - powiedział Liam.
- Bo ja jestem wyjątkowa. - stwierdziłam skromnie. - Nie będę tu z wami siedzieć. Też idę się położyć. Harry mogę u cb ?
- Możesz, ale ja idę z tobą.
- Nie bój się. Nie spale ci sypialni.
- Wiem. Chce iść z tobą. - wstał z kanapy.
- Ej tylko grzecznie mi tam. Niby nie ma światła, ale słuch to ja mam jeszcze dobry - pouczył nas Lou.
- Hahaha. Nie martw się Lou. Będziemy grzeczni. - zaśmiałam się.
Wyszliśmy z salonu i skierowaliśmy się do sypialni Stylesa. Znałam już jej rozmieszczenie więc szybko rzuciłam się na łóżko. Niestety pomyliły mi się strony i zamiast na łóżku wylądowałam na szafce. Ja to jednak jestem pojebana. Hazza zamiast mi pomóc śmiał się jak małpa. Leżałam na podłodze z obolałą od zderzenia z szafą głową.
- Może byś mi pomógł debilu ? - powiedziałam.
- Nie jestem debilem! - cały czas się śmiał.
- Dobra nie to nie. Sama sobie wstane.
Chciał mi pomóc, ale odepchnełam go. Położyłam się na łóżko i próbowałam zasnąć.
- Chcesz spać w ciuchach ? - cholera. Nie pomyślałam o tym.
- A mam w czym innym ?
- Masz - rzucił mi jedną ze swoich koszulek.
Przebrałam się w koszulke. Pachniała nim. No i przez to zachciało mi się go pocałować, ale tego nie zrobiłam. W końcu jestem obrażona. Uwielbiam udawać. Wskoczyłam pod cieplutką kołdre. Po chwili poczułam jak Harry mnie przytula. Nie protestowałam.
- Co robimy ? - spytał Niall.
- A co można robić w czasie burzy ? - zapytałam.
- Mnie głowa boli. Mogłabym się gdzieś położyć ? - spytała Dom.
- Jasne. Możesz u mnie w sypialni - wyrwał się blondyn.
Po ich wyjściu usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy gadać o wszystkim i niczym. Ja oczywiście wtuliłam się w Harrego, bo jednak trochę się bałam.
* Perspektywa Dominic *
Niall zaprowadził mnie do jakiegoś pokoju. Nie widziałam wystroju ponieważ było ciemno. Zdjełam buty i bluze po czym wskoczyłam do wskazanego przez blondyna łóżka. Muszę przyznać, że było bardzo miękkie. Gdy cień chłopaka skierował się w kierunku drzwi z moich ust wypłyneły słowa. Sama nie wiem dlaczego je wypowiedziałam.
- Możesz zostać ? Nie chciałabym być sama.
- Jasne. - odpowiedział chłopak.
Wydawało mi się, że ma uśmiech na twarzy. Zbliżył się do łóżka i położył obok. Zaczęliśmy rozmawiać. Było idealnie...
* Perspektywa Mileny *
- Dobra ciołki. Co robimy ? - zapytałam, gdy znudziła mi się rozmowa.
- No rozmawiamy nie ? - odpowiedział mi Zayn.
- A coś innego ? Nie obchodzą mnie za bardzo opowieści jak to wspaniale czujecie się na scenie.
- Jesteś pierwszą osobą, która tak mówi - powiedział Liam.
- Bo ja jestem wyjątkowa. - stwierdziłam skromnie. - Nie będę tu z wami siedzieć. Też idę się położyć. Harry mogę u cb ?
- Możesz, ale ja idę z tobą.
- Nie bój się. Nie spale ci sypialni.
- Wiem. Chce iść z tobą. - wstał z kanapy.
- Ej tylko grzecznie mi tam. Niby nie ma światła, ale słuch to ja mam jeszcze dobry - pouczył nas Lou.
- Hahaha. Nie martw się Lou. Będziemy grzeczni. - zaśmiałam się.
Wyszliśmy z salonu i skierowaliśmy się do sypialni Stylesa. Znałam już jej rozmieszczenie więc szybko rzuciłam się na łóżko. Niestety pomyliły mi się strony i zamiast na łóżku wylądowałam na szafce. Ja to jednak jestem pojebana. Hazza zamiast mi pomóc śmiał się jak małpa. Leżałam na podłodze z obolałą od zderzenia z szafą głową.
- Może byś mi pomógł debilu ? - powiedziałam.
- Nie jestem debilem! - cały czas się śmiał.
- Dobra nie to nie. Sama sobie wstane.
Chciał mi pomóc, ale odepchnełam go. Położyłam się na łóżko i próbowałam zasnąć.
- Chcesz spać w ciuchach ? - cholera. Nie pomyślałam o tym.
- A mam w czym innym ?
- Masz - rzucił mi jedną ze swoich koszulek.
Przebrałam się w koszulke. Pachniała nim. No i przez to zachciało mi się go pocałować, ale tego nie zrobiłam. W końcu jestem obrażona. Uwielbiam udawać. Wskoczyłam pod cieplutką kołdre. Po chwili poczułam jak Harry mnie przytula. Nie protestowałam.
_________________________________________________________________________________
* Buka - Dla niewiedzących to ten straszny potwór z Muminków : ) Uwielbiam nawiązywać do bajek w opowiadanie :D
Mam dobry humor więc dodaje wam rozdział xD Cieszcie się, bo powinnam być wściekła przez to, że jest tak mało komentarzy. No, ale po wczorajszym koncercie 1D jestem szczęśliwa. Mój pierwszy koncert ^^ Co z tego, że na komputerze. Ale na żywo : ) Oglądałyście ? Ja w domu darłam się bardziej niż te dziewczyny co tam były :3 Haha. Śmiać mi się chce z siebie samej. A jak nie oglądałyście to żałujcie, bo było wspaniale ;P Dobra przejdźmy do rozdziału. Osobiście uważam, że nie jest najgorszy, ale gdybym się postarała to stać mnie na więcej. ( chyba ) Niestety ja jestem leniem i się nie staram. Taa... Szczere xD Ej no dziewczyny błagam was dajcie więcej komentarzy. Wtedy to mój humor będzie jeszcze lepszy. Co nie znaczy, że w opowiadaniu będzie tak słodko, bo mam już napisane rozdziały. Gdy je pisałam byłam wkurwiona, a wszystkie moje emocje są w opowiadaniu. Ej ! To już dziesiąty rozdział ? Jak ten czas szybko leci :D Mój blog ma już miesiąc i tydzień. No to w takim razie teraz wygłosze przemówienie. DZIĘKUJE z całego serca wszystkim, którzy to czytają, a w szczególności tym, którzy komentują. Kocham was <3 Dziękuje Natalii, bo to dzięki niej powstał ten blog. To ona wspierała mnie od samego początku i kazała go założyć. Kocham cię za to ;3 Dziękuje także Julii za to, że wiernie komentuje i pomaga czasami mi pisać rozdziały. Jakoś tak na wyznania mi się zebrało. Przez ten czas strasznie was wszystkich polubiłam, a to opowiadanie zmieniło w moim życiu wiele. Koniec przemówienia. I tak wiem, że tego nikt nie przeczyta, ale musiałam się wygadać.
Ps. Ten śliczny nagłówek możecie podziwiać dzięki Natalii ;3 DZIĘKUJE ponownie :*
* Buka - Dla niewiedzących to ten straszny potwór z Muminków : ) Uwielbiam nawiązywać do bajek w opowiadanie :D
Mam dobry humor więc dodaje wam rozdział xD Cieszcie się, bo powinnam być wściekła przez to, że jest tak mało komentarzy. No, ale po wczorajszym koncercie 1D jestem szczęśliwa. Mój pierwszy koncert ^^ Co z tego, że na komputerze. Ale na żywo : ) Oglądałyście ? Ja w domu darłam się bardziej niż te dziewczyny co tam były :3 Haha. Śmiać mi się chce z siebie samej. A jak nie oglądałyście to żałujcie, bo było wspaniale ;P Dobra przejdźmy do rozdziału. Osobiście uważam, że nie jest najgorszy, ale gdybym się postarała to stać mnie na więcej. ( chyba ) Niestety ja jestem leniem i się nie staram. Taa... Szczere xD Ej no dziewczyny błagam was dajcie więcej komentarzy. Wtedy to mój humor będzie jeszcze lepszy. Co nie znaczy, że w opowiadaniu będzie tak słodko, bo mam już napisane rozdziały. Gdy je pisałam byłam wkurwiona, a wszystkie moje emocje są w opowiadaniu. Ej ! To już dziesiąty rozdział ? Jak ten czas szybko leci :D Mój blog ma już miesiąc i tydzień. No to w takim razie teraz wygłosze przemówienie. DZIĘKUJE z całego serca wszystkim, którzy to czytają, a w szczególności tym, którzy komentują. Kocham was <3 Dziękuje Natalii, bo to dzięki niej powstał ten blog. To ona wspierała mnie od samego początku i kazała go założyć. Kocham cię za to ;3 Dziękuje także Julii za to, że wiernie komentuje i pomaga czasami mi pisać rozdziały. Jakoś tak na wyznania mi się zebrało. Przez ten czas strasznie was wszystkich polubiłam, a to opowiadanie zmieniło w moim życiu wiele. Koniec przemówienia. I tak wiem, że tego nikt nie przeczyta, ale musiałam się wygadać.
Ps. Ten śliczny nagłówek możecie podziwiać dzięki Natalii ;3 DZIĘKUJE ponownie :*
niedziela, 20 maja 2012
Chapter Nine
*Perspektywa Dominic*
Obudziła mnie moja siostra. Pod pretekstem tego, że ma złamaną nogę wysłała mnie do sklepu. Po wstaniu ruszyłam do łazienki, żeby się ogarnąć. Rozczesałam moje czerwone włosy, a następnie umyłam zęby. Po wykonaniu tych czynności udałam się do mojej garderoby. Nie miałam pojęcia co wybrać. Na szczęście moja siostra Jess ma świetne poczucie stylu i wybrała mi ciuchy. Po ubraniu tych rzeczy udałam się zjeść kanapki przygotowane przez mamę. Następnie wyszłam z domu z zamiarem udania się do sklepu. Gdy byłam blisko sklepu po drugiej stronie ulicy ujrzałam Milene i Harrego wychodzących z jakiegoś mieszkania. Był to dosyć dziwny widok, bo przecież Milena mi mówiła, że pokłóciła się z Harrym. Przeszłam na drugą stronę, aby się przywitać.
- Dominica ? Co ty tu robisz ? - spytała uśmiechnięta Milena.
- Ja ? Idę do sklepu. A ty ?
- Długa historia. Opowiem ci kiedy indziej.
Obok nas podjechała jakaś taksówka. Pożegnałam się z brunetką i Harrym, którzy wsiedli do tej taksówki. To było dziwne. Dowiem się później o co chodzi. Udałam się w końcu do sklepu, aby zrobić zakupy.
*Perspektywa Mileny*
Zanim wsiedliśmy do taksówki spotkaliśmy Dominice. Po jej minie stwierdziłam, że była dosyć zdziwiona widokiem mnie i Harrego razem o dziewiątej rano uśmiechniętych od ucha do ucha. Harry odstawił mnie pod hotelem, a sam udał się do swojego mieszkania. W pokoju czekała na mnie podekscytowana Joasia z pytaniami dotyczącymi wczorajszego wieczoru. Opowiedziałam jej o wszystkim i przeprosiłam za brudną suienke. Blondynka poszła do swojego pokoju, a ja zaczełam szukać rzeczy. Nie mam zamiaru chodzić cały dzień w ubraniach Harrego. Po kilku minutach poszukiwań wybrałam to. Zaczeło mi się nudzić więc postanowiłam wejść na twittera. Nie wiem jakim cudem, ale znajdowały się tam moje zdjęcia z dzisiaj. Byłam w ubraniach Harrego. Mogliśmy zachować większą ostrożność. Gdy przeczytałam wpisy Directionerek zrobiło mi się przykro. Wyzywały mnie od najgorszych. Po chwili wyłączyłam laptopa i walnełam się na łóżko. Kilka milionów dziewczyn mnie nienawidzi i życzy mi śmierci. A w sumie to czego ja się spodziewałam ? Że będą się cieszyć i życzyć szczęścia. Wątpie. Wybrałam numer Dominic i zaproponowałam jej spotkanie w kawiarni. Dziewczyna się zgodziła. Chwyciłam torbę i wyszłam.
*Perspektywa Julie*
Siedziałam z Harrym w kuchni i słuchałam jego opowieści o wczorajszej randce. Gdy skończył postanowiłam obudzić resztę, która jeszcze spała. Z Naillem i Louisem było łatwo, ale gorzej z Zaynem i Liamem. Gdy w końcu wystraszyłam Liama, że przyjdę z łyżeczką chłopak szybko się podniósł. Został mi tylko Zayn. W dzieciństwie straszyłam go, że jeśli nie wstanie to zbije mu lustro w łazience. Jednak teraz to nie działało. Chłopak przewrócił się tylko na drugi bok. Zdecydowałam, że aby go obudzić zrobię to. Wzięłam kij od miotły i rozbiłam lustro w jego własnej łazience. Chłopak po chwili zjawił się w łazience. Ja na jego mine wybuchnęłam śmiechem.
- Uciekaj póki ci życie miłe - wysyczał.
Wybiegłam z łazienki jak poparzona. Przebiegłam całe mieszkanie, aż w końcu znalazłam się w kuchni gdzie trójka chłopaków spożywała śniadanie.
- Ratujcie ! - krzyknełam.
Spojrzeli na mnie z dziwnymi minami. Po chwili do kuchni wbiegł Zayn. Przerzucił mnie sobie przez ramie i skierował się do wspólnej łazienki. Już wiedziałam co ma zamiar zrobić. Nie myliłam się. Wrzucił mnie do wanny i nalał do niej lodowatej wody. Byłam cała mokra.
*Perspektywa Mileny*
- Ale on romantyczny. A fankami się nie przejmuj. One hejtują każdą dziewczyne, która kręci się obok chłopaków - stwierdziła Dominica po wysłuchaniu mojej historii. - Chciałabym ich kiedyś poznać. - dodała po chwili.
- To co powiesz na wizytę u nich w domu ?
- Ale, że teraz ?
- Tak.
- Ale ja nie jestem ładnie ubrana.
- Wyglądasz ślicznie.- wyciągnełam ją z lokalu.
Po pietnastu minutach spaceru dotarłyśmy do budynku. Niestety ochrona nie chciała nas wpuścić więc wybrałam numer do Harrego.
- Hej. Jesteś w domu ? - zapytałam.
- Cześć kochanie. Nie. Akurat poszedłem do sklepu. A co?
- No bo z Dom stoimy przed waszym mieszkaniem.
- Dam znać chłopakom. Zaraz ktoś do was zejdzie. - powiedział
Rozłączyłam się i uśmiechnełam do Dominic. Widziałam, że jest zdenerwowana. W końcu niedługo miała poznać swoich idoli.
- Rozluźni się - puściłam jej oczko.
- Łatwo powiedzieć.
W tym momencie drzwi się otworzyły, a w nich stanął Niall. Ci to są szybcy.
- Cześć Niall. Poznaj Dominic. - powiedziałam.
- Cześć. - powiedział z pełną buzią.
- Hej. - odpowiedziała dziewczyna
- Chodźcie.
Ruszyłam za chłopakiem, a Dominic za mną. Cały czas się trzęsła więc szepnełam jej tak, aby Niall nie słyszał "uspokój się". Dziewczyna tylko sztucznie się uśmiechnęła. W windzie nikt się nie odzywał. Słychać było tylko Nialla, który przeżuwał resztki jedzenia. Naszego przyjścia nikt nie zauważył. Wszyscy obecni grali w twistera. Odchrząknełam, a wszyscy spojrzeli się na mnie. Podejrzewam, że mieli się zamiar na mnie rzucić, ale zobaczyli Dom. Widząc ich zdezorientowane miny zaśmiałam się.
- Uwaga wszyscy. To jest moja przyjaciółka Dominic. - przedstawiłam dziewczyne.
- Witaj Dominic. - przywitał się jako pierwszy Liam.
Wszyscy po kolei witali się z moją przyjaciółką. Nie była już bardzo zdenerwowana. Wszyscy ponownie zaczeli gre. No prawie wszyscy, bo ja skierowałam się do kuchni po jakieś picie. Czuje się już tutaj jak u siebie w domu. Podczas, gdy nalewałam sobie sok pomarańczowy ktoś położył dłonie na moich biodrach i pocałował w szyje. Dobrze wiedziałam czyj to dotyk.
- Szybko wróciłeś z tego sklepu - powiedziałam odwracając się.
- Do ciebie zawsze się śpiesze - to było słodkie.
W odpowiedzi pocałowałam go w usta. Niestety jestem taką niezdarą, że musiałam ręką stłuc szklankę z sokiem.
- Widzisz co zrobiłeś ? - zapytałam patrząc na szklankę.
- Ja ? To ty ją stłukłaś - oburzył się Harry.
- No, ale ty mnie rozproszyłeś. Gdybyś nie przyszedł normalnie wypiłabym sok i odstawiła szklankę do zlewu. - próbowałam zachować powagę, ale się zaśmiałam.
- Oj tam. - pocałował mnie - idź do nich, a ja to posprzątam.
- Nie. Pomogę ci.
________________________________________________________________________________
*Perspektywa Mileny*
- Ale on romantyczny. A fankami się nie przejmuj. One hejtują każdą dziewczyne, która kręci się obok chłopaków - stwierdziła Dominica po wysłuchaniu mojej historii. - Chciałabym ich kiedyś poznać. - dodała po chwili.
- To co powiesz na wizytę u nich w domu ?
- Ale, że teraz ?
- Tak.
- Ale ja nie jestem ładnie ubrana.
- Wyglądasz ślicznie.- wyciągnełam ją z lokalu.
Po pietnastu minutach spaceru dotarłyśmy do budynku. Niestety ochrona nie chciała nas wpuścić więc wybrałam numer do Harrego.
- Hej. Jesteś w domu ? - zapytałam.
- Cześć kochanie. Nie. Akurat poszedłem do sklepu. A co?
- No bo z Dom stoimy przed waszym mieszkaniem.
- Dam znać chłopakom. Zaraz ktoś do was zejdzie. - powiedział
Rozłączyłam się i uśmiechnełam do Dominic. Widziałam, że jest zdenerwowana. W końcu niedługo miała poznać swoich idoli.
- Rozluźni się - puściłam jej oczko.
- Łatwo powiedzieć.
W tym momencie drzwi się otworzyły, a w nich stanął Niall. Ci to są szybcy.
- Cześć Niall. Poznaj Dominic. - powiedziałam.
- Cześć. - powiedział z pełną buzią.
- Hej. - odpowiedziała dziewczyna
- Chodźcie.
Ruszyłam za chłopakiem, a Dominic za mną. Cały czas się trzęsła więc szepnełam jej tak, aby Niall nie słyszał "uspokój się". Dziewczyna tylko sztucznie się uśmiechnęła. W windzie nikt się nie odzywał. Słychać było tylko Nialla, który przeżuwał resztki jedzenia. Naszego przyjścia nikt nie zauważył. Wszyscy obecni grali w twistera. Odchrząknełam, a wszyscy spojrzeli się na mnie. Podejrzewam, że mieli się zamiar na mnie rzucić, ale zobaczyli Dom. Widząc ich zdezorientowane miny zaśmiałam się.
- Uwaga wszyscy. To jest moja przyjaciółka Dominic. - przedstawiłam dziewczyne.
- Witaj Dominic. - przywitał się jako pierwszy Liam.
Wszyscy po kolei witali się z moją przyjaciółką. Nie była już bardzo zdenerwowana. Wszyscy ponownie zaczeli gre. No prawie wszyscy, bo ja skierowałam się do kuchni po jakieś picie. Czuje się już tutaj jak u siebie w domu. Podczas, gdy nalewałam sobie sok pomarańczowy ktoś położył dłonie na moich biodrach i pocałował w szyje. Dobrze wiedziałam czyj to dotyk.
- Szybko wróciłeś z tego sklepu - powiedziałam odwracając się.
- Do ciebie zawsze się śpiesze - to było słodkie.
W odpowiedzi pocałowałam go w usta. Niestety jestem taką niezdarą, że musiałam ręką stłuc szklankę z sokiem.
- Widzisz co zrobiłeś ? - zapytałam patrząc na szklankę.
- Ja ? To ty ją stłukłaś - oburzył się Harry.
- No, ale ty mnie rozproszyłeś. Gdybyś nie przyszedł normalnie wypiłabym sok i odstawiła szklankę do zlewu. - próbowałam zachować powagę, ale się zaśmiałam.
- Oj tam. - pocałował mnie - idź do nich, a ja to posprzątam.
- Nie. Pomogę ci.
________________________________________________________________________________
Mimo, że nie ma 8 komentarzy ( przez co jestem zawiedziona ) wypada w końcu coś dodać. Rozdział pisany z kilku perspektyw. Podoba wam się czy wolicie tylko z perspektywy Mileny ? Ja osobiście nie wiem już co robić. Bo choćbym chciała coraz bardziej ulepszać opowiadanie to czytelników i tak nie przybywa. Nie wiem czy jest sens wgl to pisać. Do rozdziału dwunastego mam już napisane, ale co będzie dalej to nie wiem. Nie dość, że komentują to tylko trzy czy cztery osoby to jeszcze w ankiecie zagłosowało tylko trzynaście.
niedziela, 13 maja 2012
Chapter Eight
Widziałam, że Harry chce coś powiedzieć, ale nie pozwoliłam mu na to. Podbiegłam do niego i go pocałowałam. Wiedziałam, że jest tym zaskoczony. Jednak po chwili na jego twarzy poczułam uśmiech. Gdy w końcu się od siebie odkleiliśmy próbowałam mu to wyjaśnić.
- Harry... Ja przepraszam.
- Ale nie masz za co.
- Przepraszam, że wtedy uciekłam z kuchni. Wybacz, ale nie byłam pewna swoich uczuć. Jednak, gdy zobaczyłam ciebie w garniturze i to co przygotowałeś zrozumiałam, że się zakochałam.
- Nic się nie stało. Miałaś prawo sobie to przemyśleć - przytulił mnie.
W tej chwili byłam najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi. Chciałam skakać ze szczęścia, ale doszłam do wniosku, że dziwnie by to wyglądało w oczach Harrego.
- Myśle, że to tylko formalność. Mileno czy zostaniesz moją dziewczyną ? - dał mi łańcuszek w kształcie serca.
- Jasne, że tak. - i znowu go pocałowałam.
Nie potrafię opisać w słowach tego co czułam. Było idealnie.
- Chcesz zjeść to spaghetti ? - spytał.
- W sumie to jestem trochę głodna.
No usiedliśmy na tych wielkich poduchach. Na początku jedliśmy normalnie. Jednak w pewnym momencie makaron z widelca mojego chłopaka ( jak to zajebiście brzmi ) zawiesił mi się na włosach. Nie chcąc być gorsza oddałam mu tylko, że trafiłam w garnitur. I tak zaczęła się nasza mała bitwa na jedzenie zakończona nie czym innym jak pocałunkiem.
- Moja sukienka jest cała od spaghetti.
- Chodź. - wskazał mi pewne drzwi.
- Ale po co ?
- Tam jest łazienka. W łazience jest prysznic. A obok prysznica moje rzeczy, które ubierzesz. - wytłumaczył mi.
No tak ja jestem niekumata i nie mogłam się tego domyślić. Skierowałam się za Harrym do łazienki. Tam chłopak zostawił mnie samą. Weszłam pod prysznic i zmyłam z siebie makaron. Czysta i w mokrych włosach wyszłam spod prysznica. Ubrałam rzeczy Harrego, które leżały w łazience. Bluzka wydawała się mi znajoma, ale nie miałam pojęcia skąd. Gotowa wyszłam z łazienki i skierowałam się do kuchni. Kazałam Harremu iść się umyć, a sama posprzątałam po kolacji. Po wykonaniu tej czynności postanowiłam obejrzeć mieszkanie. Weszłam do pomieszczenia za białymi drzwiami. Ujrzałam przed sobą czarno-biały pokój urządzony nowocześnie.
- Podoba ci się ? To tutaj spędzimy dzisiejszą noc. - mój chłopak przytulił mnie od tyłu.
- Może być - odparłam uśmiechając się.
*Z perspektywy Julie*
Siedzieliśmy z Zaynem w kuchni. Niall, Liam i Louis siedzieli w salonie i oglądali telewizje, a Harry gdzieś wybył.
- Stęskniłem się. - odezwał się w pewnej chwili Zayn - Przeprowadziłaś się do Londynu na stałe ?
- Tak. Tzn. moi rodzice przeprowadzają się dopiero za miesiąc, ale ja przyjechałam prędzej.
- Oczywiście przez ten miesiąc możesz mieszkać u nas.
- Mogłabym wynająć hotel, ale skoro nalegasz.
- Nie ma innej opcji. A teraz opowiadaj. Co słychać w mieście ?
- Nic ciekawego się nie dzieje. Pamiętasz tą Ashley co się przyjaźniła z Maxem ?
- Kojarze. A co ?
- Są parą.
- Serio ? Tego to się nie spodziewałem.
- No, a pamiętasz Jessice ? - spytałam ze smutną miną.
- No tak. Chodziłem z nią kiedyś.
- Ona nie żyje.
- Co ? Szkoda. Fajna była z niej dziewczyna. A co się stało ?
- Utopiła się.
- Dobra dosyć tych historii. A u ciebie co słychać ? Masz chłopaka ?
- Miałam, ale mnie zdradził. Tydzień temu się z nim rozstałam. - rozpłakałam się przez złe wspomnienie.
Zayn podszedł do mnie i mnie przytulił. Płakałam w jego ramionach przez jakieś pięć minut. Gdy w końcu się ogarnełam powiedziałam:
- Ja już pójdę spać. Zmęczona jestem - wyszłam z kuchni.
Po drodze rzuciłam krótkie "Branoc" do chłopaków siedzących w salonie. Odpowiedzieli mi tym samym. Gdy dotarłam już do pokoju gościnnego przebrałam się w piżame i szybko wskoczyłam pod ciepłą pierzynę.
_________________________________________________________________________________
Ten rozdział pomogła mi napisać Julia ;3 Wydaje mi się, że każdy rozdział jest coraz gorszy : < Do jedenastego mam napisane, a co będzie dalej to nie mam pojęcia. Rozdziałów dla siedmiu ludzi nie opłaca się mi pisać. Bo z tego co widze w ankiecie to tylko siedem osób czyta moje opowiadanie. Liczyłam, że jest was trochę więcej. Kolejny dodam dopiero wtedy, gdy pod tym pojawi się osiem komentarzy. : ) A i dziękuje za 1,133 wejścia. ;>
- Harry... Ja przepraszam.
- Ale nie masz za co.
- Przepraszam, że wtedy uciekłam z kuchni. Wybacz, ale nie byłam pewna swoich uczuć. Jednak, gdy zobaczyłam ciebie w garniturze i to co przygotowałeś zrozumiałam, że się zakochałam.
- Nic się nie stało. Miałaś prawo sobie to przemyśleć - przytulił mnie.
W tej chwili byłam najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi. Chciałam skakać ze szczęścia, ale doszłam do wniosku, że dziwnie by to wyglądało w oczach Harrego.
- Myśle, że to tylko formalność. Mileno czy zostaniesz moją dziewczyną ? - dał mi łańcuszek w kształcie serca.
- Jasne, że tak. - i znowu go pocałowałam.
Nie potrafię opisać w słowach tego co czułam. Było idealnie.
- Chcesz zjeść to spaghetti ? - spytał.
- W sumie to jestem trochę głodna.
No usiedliśmy na tych wielkich poduchach. Na początku jedliśmy normalnie. Jednak w pewnym momencie makaron z widelca mojego chłopaka ( jak to zajebiście brzmi ) zawiesił mi się na włosach. Nie chcąc być gorsza oddałam mu tylko, że trafiłam w garnitur. I tak zaczęła się nasza mała bitwa na jedzenie zakończona nie czym innym jak pocałunkiem.
- Moja sukienka jest cała od spaghetti.
- Chodź. - wskazał mi pewne drzwi.
- Ale po co ?
- Tam jest łazienka. W łazience jest prysznic. A obok prysznica moje rzeczy, które ubierzesz. - wytłumaczył mi.
No tak ja jestem niekumata i nie mogłam się tego domyślić. Skierowałam się za Harrym do łazienki. Tam chłopak zostawił mnie samą. Weszłam pod prysznic i zmyłam z siebie makaron. Czysta i w mokrych włosach wyszłam spod prysznica. Ubrałam rzeczy Harrego, które leżały w łazience. Bluzka wydawała się mi znajoma, ale nie miałam pojęcia skąd. Gotowa wyszłam z łazienki i skierowałam się do kuchni. Kazałam Harremu iść się umyć, a sama posprzątałam po kolacji. Po wykonaniu tej czynności postanowiłam obejrzeć mieszkanie. Weszłam do pomieszczenia za białymi drzwiami. Ujrzałam przed sobą czarno-biały pokój urządzony nowocześnie.
- Podoba ci się ? To tutaj spędzimy dzisiejszą noc. - mój chłopak przytulił mnie od tyłu.
- Może być - odparłam uśmiechając się.
*Z perspektywy Julie*
Siedzieliśmy z Zaynem w kuchni. Niall, Liam i Louis siedzieli w salonie i oglądali telewizje, a Harry gdzieś wybył.
- Stęskniłem się. - odezwał się w pewnej chwili Zayn - Przeprowadziłaś się do Londynu na stałe ?
- Tak. Tzn. moi rodzice przeprowadzają się dopiero za miesiąc, ale ja przyjechałam prędzej.
- Oczywiście przez ten miesiąc możesz mieszkać u nas.
- Mogłabym wynająć hotel, ale skoro nalegasz.
- Nie ma innej opcji. A teraz opowiadaj. Co słychać w mieście ?
- Nic ciekawego się nie dzieje. Pamiętasz tą Ashley co się przyjaźniła z Maxem ?
- Kojarze. A co ?
- Są parą.
- Serio ? Tego to się nie spodziewałem.
- No, a pamiętasz Jessice ? - spytałam ze smutną miną.
- No tak. Chodziłem z nią kiedyś.
- Ona nie żyje.
- Co ? Szkoda. Fajna była z niej dziewczyna. A co się stało ?
- Utopiła się.
- Dobra dosyć tych historii. A u ciebie co słychać ? Masz chłopaka ?
- Miałam, ale mnie zdradził. Tydzień temu się z nim rozstałam. - rozpłakałam się przez złe wspomnienie.
Zayn podszedł do mnie i mnie przytulił. Płakałam w jego ramionach przez jakieś pięć minut. Gdy w końcu się ogarnełam powiedziałam:
- Ja już pójdę spać. Zmęczona jestem - wyszłam z kuchni.
Po drodze rzuciłam krótkie "Branoc" do chłopaków siedzących w salonie. Odpowiedzieli mi tym samym. Gdy dotarłam już do pokoju gościnnego przebrałam się w piżame i szybko wskoczyłam pod ciepłą pierzynę.
_________________________________________________________________________________
Ten rozdział pomogła mi napisać Julia ;3 Wydaje mi się, że każdy rozdział jest coraz gorszy : < Do jedenastego mam napisane, a co będzie dalej to nie mam pojęcia. Rozdziałów dla siedmiu ludzi nie opłaca się mi pisać. Bo z tego co widze w ankiecie to tylko siedem osób czyta moje opowiadanie. Liczyłam, że jest was trochę więcej. Kolejny dodam dopiero wtedy, gdy pod tym pojawi się osiem komentarzy. : ) A i dziękuje za 1,133 wejścia. ;>
Subskrybuj:
Posty (Atom)